en filmfilm film film
banner

Aktualności

Niedziela Palmowa w Sanktuarium w Czerwińsku nad Wisłą

foto













W Niedzielę Palmową 29 marca 2015 roku, rozpoczynamy w liturgii Kościoła Wielki Tydzień. Z palmami w rękach wyznajemy wiarę, że Jezus jest obiecanym Mesjaszem. Poświęcenie palm podczas każdej Mszy Św. Uroczyste poświęcenie z procesją na Mszy Św. o godz. 10.00. Palmę ozdobną wykonują w tym roku mieszkańcy Bolina. Zapraszamy na tę Mszę Św. szczególnie dzieci i młodzież.
„Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą” (Mt 5,8). Te słowa ewangelicznego błogosławieństwa wyznaczają tematykę XXX Światowego Dnia Młodzieży. W łączności z Papieżem Franciszkiem i młodymi całego świata jednoczymy się również w tym szczególnym dniu na modlitwie w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Czerwińsku nad Wisłą.

**********************************

Modlitwa poświęcenia palm

Wszechmogący, wieczny Boże, uświęć † te gałązki swoim błogosławieństwem i spraw, abyśmy idąc z radością za Chrystusem Królem, * mogli przez Niego dojść do wiecznego Jeruzalem. Który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.
albo
Wszechmogący Boże, z palmami w rękach czcimy dzisiaj zwycięstwo Chrystusa, † pomnóż naszą wiarę i wysłuchaj nasze prośby, * abyśmy zjednoczeni z Chrystusem przynosili Tobie owoce dobrych uczynków. Który żyje i króluje na wieki wieków. Amen.

Ewangelia * Mk 11, 1-10 (Rok B – 2015)

Wjazd Jezusa do Jerozolimy

Gdy się zbliżali do Jerozolimy, do Betfage i Betanii na Górze Oliwnej, Jezus posłał dwóch spośród swoich uczniów i rzekł im: "Idźcie do wsi, która jest przed wami, a zaraz przy wejściu do niej znajdziecie oślę uwiązane, na którym jeszcze nikt z ludzi nie siedział. Odwiążcie je i przyprowadźcie tutaj. A gdyby was kto pytał, dlaczego to robicie, powiedzcie: «Pan go potrzebuje i zaraz odeśle je tu z powrotem»".
Poszli i znaleźli oślę przywiązane do drzwi z zewnątrz, na ulicy. Odwiązali je, a niektórzy ze stojących tam pytali ich: "Co to ma znaczyć, że odwiązujecie oślę?" Oni zaś odpowiedzieli im tak, jak Jezus polecił. I pozwolili im. Przyprowadzili więc oślę do Jezusa i zarzucili na nie swe płaszcze, a On wsiadł na nie. Wielu zaś słało swe płaszcze na drodze, a inni gałązki zielone ścięte na polach.
A ci, którzy Go poprzedzali i którzy szli za Nim, wołali: "Hosanna. Błogosławiony, który przychodzi w imię Pańskie. Błogosławione królestwo ojca naszego Dawida, które przychodzi. Hosanna na wysokościach".

**************************************************

Niedziela Palmowa

Niedziela Palmowa wchodzi w skład tzw. Wielkiego Tygodnia, które wprowadza w celebrację Świąt Wielkanocnych. Jest nazywana również Niedzielą Męki Pańskiej, bowiem tego dnia, obok podkreślenia momentu uroczystego wjazdu Jezusa do Jerozolimy, które miało miejsce w tę niedzielę, czyta się Jego mękę poprzez ukrzyżowanie, jaka dokonała się pięć dni później, w Wielki Piątek. Skojarzenie obydwu momentów w jednej celebracji Niedzieli Palmowej ma za zadanie pokazać motyw uroczystego wejścia do Jerozolimy, duchowej stolicy świata, by dokonać dzieła zbawienia świata poprzez śmierć na krzyżu. Tym bardziej jest to zrozumiale, ze zawsze wielcy prorocy Izraela przybywali do Jerozolimy, by przekazać istotne przesłanie Boga.

Biblijne znaczenie

Celebracja Niedzieli Palmowej ma swoje biblijne korzenie, tzn. opiera się na wydarzeniu, które zaszło w historii i zostało zanotowane w ewangeliach. Wspominają o nim wszyscy ewangeliści, co świadczy o tym, że miało ono znaczenie w działalności Jezusa. Wjazd ten jest czytelniejszy na tle proroctwa Starego Testamentu, z księgi proroka Zachariasza, która mówi, że mesjasz jako „Król, zbawiciel ubogi, przyjdzie do swego ludu (Córy Syjońskiej, Córy Jerozolimskiej) siedząc na oślęciu, to jest źrebięciu oślicy” (Za 9,9). Osioł, Jezusa, miał podkreślić ubóstwo i prostotę zbawiciela oraz jego pokojowe zamiary. Źrebię oślicy, które nawet nie było własnością Jezusa (bo pożyczone od właściciela) miało oznaczać, że nie był on przeznaczony do żadnej innej rzeczy tylko do tej jedynej, by wprowadzić Jezusa do jego miejsca przeznaczenia. Później ojcowie Kościoła (Augustyn, Ambroży) doszukiwali się w tym ośle symboliki narodów pogańskich, które nie znały Prawa ani Synagogi, a które wprowadził Jezus i też przeznaczył do zbawienia. Tym bardziej jest to zasadne, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że osioł według Prawa nie był zwierzęciem czystym, dlatego nie można go było składać w ofierze i należało go wykupić owcą lub złamać mu kark. Jednak najpewniejszym związkiem symboliki osła podczas wjazdu Jezusa do Jerozolimy jest nawiązanie do króla Dawida. Otóż, kiedy na urząd królewski wprowadzano Salomona, syna króla Dawida, przybył on na mulicy, zwierzęciu, które pochodzi od osła (por. 1 Krl 1,33-40). Słusznie więc Jezus, ktoś większy niż Salomon, spełniając proroctwo Zachariasza, wjechał do miasta nie na koniu, ale na oślęciu, „na którym nikt z ludzi nigdy nie siedział” (Łk 19,30.35). Tak wjeżdżał do Jerozolimy, by w niej dokonać już wkrótce dzieła zbawczego na krzyżu. Witały go tłumy wymachując świeżymi zielonymi gałązkami palm, ewentualnie kładąc płaszcze na ziemi, jak to bywało na triumfalnych wjazdach wielkich osobistości. Stąd pochodzi też nazwa: „palmowa”.

Historycznie i teologicznie ujęcie

Liturgia Niedzieli Palmowej kształtowała się stopniowo. Zawsze rozpoczynała obchody Wielkiego Tygodnia. W Jerozolimie już od IV wieku patriarcha dosiadał oślicy i otoczony wiwatującymi go tłumami wjeżdżał na niej z Góry Oliwnej do miasta. Zwyczaj ten wszedł w powszechną praktykę w Kościele Zachodnim na przełomie V/VI wieku. Sam zwyczaj świecenia palm i procesja z nimi związana przyjęły się dopiero w średniowieczu, w XI wieku. Do Soboru Watykańskiego II znana była liturgia Niedzieli Palmowej, w której celebrans wychodził przed kościół, a bramę świątyni zamykano. Kapłan uderzał w nią trzy razy krzyżem, po czym, otwierano bramę i kapłan z uczestnikami procesji wchodził do wnętrza kościoła, aby odprawić Mszę świętą. Celebrowano wtedy symbolicznie teologiczny fakt, że zamknięte niebo zostało otwarte dzięki zasłudze krzyżowej śmierci Chrystusa. Wyrażały to czytania Męki Pańskiej i szaty liturgiczne koloru fioletowego, choć w tym ostatnim przypadku po Soborze zmieniono go na czerwony. Sama procesja miała charakter triumfalny: Chrystus wkracza do świętego miasta jako Król i Pan odbierając spontaniczny hołd od mieszkańców Jerozolimy. Kościół podkreśla tym samym, że kiedy Chrystus za kilka dni podejmie się męki krzyżowej, to jednak nigdy nie pozbawi się swego majestatu królewskiego i prawa do panowania. Wprost przeciwnie, przez swą mękę i śmierć to prawo tylko umocni. Nasze z kolei w niej uczestnictwo oznacza nasze kroczenie wraz z Chrystusem ku ofierze, którą dzisiaj jest Msza święta. Cała oprawa liturgiczna procesji z palmami: śpiewy, antyfony, czytania, ewangelia, właśnie tę godność królewską podkreślają. Palmy z Niedzieli Palmowej są przechowywane do następnego roku, by je spopielić i użyć w Środę Popielcową. Ks. Ryszard Groń
*************************************************************************

Orędzie Papieża Franciszka na XXX Światowy Dzień Młodzieży 2015 r.

«Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą» (Mt 5, 8)
Droga Młodzieży!
Kontynuujemy naszą duchową pielgrzymkę do Krakowa, gdzie w lipcu 2016 r. odbędzie się kolejny międzynarodowy Światowy Dzień Młodzieży. Na przewodnik w naszej drodze wybraliśmy ewangeliczne błogosławieństwa. W ubiegłym roku rozważaliśmy błogosławieństwo ubogich w duchu, zawarte w szerszym kontekście «Kazania na Górze». Wspólnie odkryliśmy rewolucyjne znaczenie błogosławieństw oraz stanowcze wezwanie Jezusa, abyśmy odważnie zaangażowali się w przygodę poszukiwania szczęścia. W tym roku będziemy zastanawiać się nad szóstym błogosławieństwem: «Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą» (Mt 5, 8).

1. Pragnienie szczęścia

Słowo błogosławieni, czyli szczęśliwi, pojawia się dziewięć razy w tym pierwszym wielkim kazaniu Jezusa (Mt 5, 1-12). Brzmi ono jak refren, przypominający nam o wezwaniu Pana, aby wraz z Nim pokonywać drogę, która pomimo wszystkich wyzwań jest drogą do prawdziwego szczęścia.
Tak, drodzy młodzi, dążenie do szczęścia jest wspólne wszystkim ludziom wszystkich czasów i w każdym wieku. Bóg zaszczepił w sercu każdego mężczyzny i każdej kobiety niepohamowane pragnienie szczęścia, spełnienia. Czy nie czujecie, że wasze serca są niespokojne i zawsze szukają dobra, które mogłoby zaspokoić ich pragnienie nieskończoności?
Pierwsze rozdziały Księgi Rodzaju ukazują nam wspaniałą szczęśliwość, do której jesteśmy powołani, a która polega na doskonałej jedności z Bogiem, z innymi, z przyrodą i z nami samymi. Swobodny dostęp do Boga, do bliskiego obcowania z Nim i do oglądania Go był obecny w Bożym planie wobec ludzkości od jej początków i sprawiał, że Boże światło przenikało prawdą i jasnością wszystkie ludzkie relacje. W tym stanie pierwotnej czystości nie było «masek», podstępów, powodów, aby kryć się jedni przed drugimi. Wszystko było przejrzyste i jasne.
Kiedy kobieta i mężczyzna ulegają pokusie i zrywają relację ufnej więzi z Bogiem, wówczas w ludzką historię wchodzi grzech (por. Rdz 3). Natychmiast widoczne stają się tego konsekwencje także w ich stosunku do samych siebie, we wzajemnych relacjach i w relacji z przyrodą. A są one dramatyczne! Pierwotna czystość jest jakby skażona. Od tej pory nie jest już możliwy bezpośredni dostęp do obecności Boga. Pojawia się skłonność do ukrywania się, mężczyzna i kobieta muszą zasłonić swoją nagość. Pozbawieni światła, pochodzącego z wizji Pana, postrzegają otaczającą ich rzeczywistość w sposób wypaczony, krótkowzroczny. Wewnętrzna «busola», która nimi kierowała w poszukiwaniu szczęścia, traci swój punkt odniesienia, a pragnienie władzy, posiadania i żądza przyjemności za wszelką cenę prowadzą ich do otchłani smutku i niepokoju.
W Psalmach znajdujemy wołanie, które ludzkość kieruje z głębi duszy do Boga: «Któż nam ukaże to szczęście? Wznieś ponad nami, o Panie, światłość Twojego oblicza!» (Ps 4, 7). Ojciec w swojej nieskończonej dobroci odpowiada na to błaganie, posyłając swego Syna. W Jezusie Bóg przybiera ludzkie oblicze. Poprzez swoje wcielenie, życie, śmierć i zmartwychwstanie zbawia On nas od grzechu i otwiera nowe perspektywy, dotychczas nie do pomyślenia.
W Chrystusie zatem, drodzy młodzi, znajduje się całkowite spełnienie waszych marzeń o dobru i szczęściu. Tylko On może spełnić wasze oczekiwania, tak często zawodzone przez fałszywe obietnice świata. Jak powiedział św. Jan Paweł II: «To On jest pięknem, które tak was pociąga. To On wzbudza w was pragnienie radykalnych wyborów, które nie pozwala wam iść na kompromisy. To On każe wam zrzucać maski, które zakłamują wasze życie. To On odczytuje w waszych sercach decyzje najbardziej autentyczne, które inni chcieliby stłumić. To Jezus wzbudza w was pragnienie, byście uczynili ze swego życia coś wielkiego» (czuwanie modlitewne w Tor Vergata, 19 sierpnia 2000 r.: «L’Osservatore Romano», wyd. polskie, n.10/2000, s. 21).

2. Błogosławieni czystego serca...

Teraz spróbujmy zastanowić się głębiej, jak to błogosławieństwo realizuje się przez czystość serca. Przede wszystkim musimy zrozumieć biblijne znaczenie słowa serce. W kulturze żydowskiej serce jest ośrodkiem uczuć, myśli i intencji osoby ludzkiej. Jeśli Biblia nas uczy, że Bóg nie patrzy na to, co widoczne dla oczu, ale na serce (por. 1 Sm 16, 7), to możemy również powiedzieć, że właśnie dzięki naszemu sercu możemy zobaczyć Boga. Dzieje się tak dlatego, że serce wyraża istotę ludzką w jej całości oraz jedności ciała i duszy, z jej zdolnością do kochania i bycia kochaną.
Natomiast jeśli chodzi o określenie «czyste», ewangelista Mateusz używa greckiego słowa katharos, oznaczającego zasadniczo:czysty, jasny, wolny od substancji zanieczyszczających. W Ewangelii widzimy, że Jezus burzy pewną koncepcję czystości rytualnej, związanej z aspektami zewnętrznymi, zakazującą wszelkich kontaktów z rzeczami czy osobami (w tym trędowatymi i cudzoziemcami), uważanymi za nieczyste. Faryzeuszom, którzy, podobnie jak wielu Żydów w owym czasie, nie jedli, dopóki nie dokonali rytualnego obmycia, i zachowywali liczne tradycje związane z obmywaniem przedmiotów, Jezus mówi kategorycznie: «Nic nie wchodzi z zewnątrz w człowieka, co mogłoby uczynić go nieczystym; lecz to, co wychodzi z człowieka, to czyni człowieka nieczystym. (...) Z wnętrza bowiem, z serca ludzkiego pochodzą złe myśli, nierząd, kradzieże, zabójstwa, cudzołóstwa, chciwość, przewrotność, podstęp, wyuzdanie, zazdrość, obelgi, pycha, głupota» (Mk 7, 15. 21-22).
Na czym w takim razie polega szczęście wypływające z czystego serca? Wychodząc od szeregu form zła, wymienionych przez Jezusa, które czyni człowieka nieczystym, widzimy, że kwestia ta dotyczy szczególnie obszaru naszych relacji. Każdy z nas musi nauczyć się rozpoznawać to, co może «skazić» jego serce, musi ukształtować sobie prawe i wrażliwe sumienie, zdolne «rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu miłe i co doskonałe» (Rz 12, 2). O ile potrzebna jest zdrowa troska o ochronę stworzenia, o czyste powietrze, wodę i żywność, to tym bardziej musimy strzec czystości tego, co mamy najcenniejszego: naszych serc i naszych relacji. Ta «ludzka ekologia» pomoże nam oddychać czystym powietrzem, pochodzącym z rzeczy pięknych, z prawdziwej miłości, ze świętości.
Pewnego razu zadałem wam pytanie: Gdzie jest wasz skarb, gdzie spoczywa wasze serce? (por. wywiad udzielony grupie młodych Belgów, 31 marca 2014 r.). Tak, nasze serca mogą przywiązać się do prawdziwych lub fałszywych skarbów, mogą znaleźć prawdziwy odpoczynek albo się uśpić, stając się leniwe i odrętwiałe. Najcenniejszym dobrem, jakie możemy mieć w życiu, jest nasza relacja z Bogiem. Czy jesteście o tym przekonani? Czy zdajecie sobie sprawę z nieocenionej wartości, jaką macie w oczach Boga? Czy wiecie, że jesteście kochani i akceptowani przez Niego bezwarunkowo, tacy, jakimi jesteście? Kiedy zanika postrzeganie tego, istota ludzka staje się niezrozumiałą zagadką, ponieważ właśnie świadomość, że jesteśmy bezwarunkowo kochani przez Boga, nadaje sens naszemu życiu. Czy pamiętacie rozmowę Jezusa z bogatym młodzieńcem (por. Mk 10, 17-22)? Ewangelista Marek pisze, że Pan spojrzał na niego z miłością (por. w. 21), a następnie zachęcił go do pójścia za Nim, aby znalazł prawdziwy skarb. Drodzy młodzi, życzę wam, aby to spojrzenie Chrystusa, pełne miłości, towarzyszyło wam przez całe życie.
Okres młodości jest czasem, kiedy rozwija się wielkie bogactwo uczuciowe obecne w waszych sercach, głębokie pragnienie prawdziwej miłości, pięknej i wspaniałej. Jak wielka siła jest w tej zdolności do kochania i bycia kochanym! Nie pozwólcie, aby ta cenna wartość została sfałszowana, zniszczona lub oszpecona. Dzieje się tak, gdy w nasze relacje zakrada się instrumentalizacja bliźniego dla własnych egoistycznych celów, czasem jedynie jako obiektu przyjemności. Na skutek tych negatywnych doświadczeń serce ulega zranieniu i smutkowi. Proszę was, nie bójcie się prawdziwej miłości, tej, której uczy nas Jezus, a św. Paweł opisuje w następujący sposób: «Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą; nie jest bezwstydna, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego; nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą. Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma. Miłość nigdy nie ustaje» (1 Kor 13, 4-8).
Zachęcając was do odkrycia na nowo piękna powołania człowieka do miłości, wzywam was również do buntu przeciwko powszechnej tendencji do banalizowania miłości, zwłaszcza gdy próbuje się ją ograniczyć jedynie do aspektu seksualnego, pozbawiając ją jej podstawowych cech — piękna, jedności, wierności i odpowiedzialności. Drodzy młodzi, «w kulturze tymczasowości, względności wielu głosi, że trzeba ‘cieszyć się’ chwilą, że nie warto angażować się na całe życie, podejmować decyzji ostatecznych, ‘na zawsze’, bo nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Ja natomiast proszę was, abyście byli rewolucyjni, byście szli pod prąd; tak, proszę, abyście w tym względzie buntowali się przeciwko owej kulturze tymczasowości, która w istocie myśli, że nie jesteście zdolni do odpowiedzialności, że nie jesteście w stanie prawdziwie kochać. Ja pokładam ufność w was, młodych, i modlę się za was. Miejcie odwagę ‘iść pod prąd’. Odważcie się także być szczęśliwi» (spotkanie z wolontariuszami na ŚDM w Rio de Janeiro, 28 lipca 2013 r.).
Wy, ludzie młodzi, jesteście dzielnymi odkrywcami! Jeśli zaangażujecie się w odkrywanie bogatego nauczania Kościoła w tej dziedzinie, odkryjecie, że chrześcijaństwo to nie seria zakazów, tłumiących nasze pragnienia szczęścia, ale plan życia, który może zafascynować nasze serca!

3. ...albowiem oni Boga oglądać będą

W sercu każdego mężczyzny i każdej kobiety nieustannie rozbrzmiewa wezwanie Pana: «Szukajcie mojego oblicza!» (por. Ps 27, 8). Jednocześnie nieustannie musimy konfrontować się z naszą nieszczęsną kondycją grzeszników. Czytamy o tym na przykład w Księdze Psalmów: «Kto wstąpi na górę Pana, kto stanie w Jego świętym miejscu? Człowiek o rękach nieskalanych i o czystym sercu» (Ps 24, 3-4). Nie powinniśmy się jednak lękać ani zniechęcać: w Biblii i historii każdego z nas widzimy, że to Bóg zawsze robi pierwszy krok. To On nas oczyszcza, abyśmy mogli być dopuszczeni do Jego obecności.
Prorok Izajasz, gdy Pan go powołał, by przemawiał w Jego imieniu, przeraził się i powiedział: «Biada mi! Jestem zgubiony! Wszak jestem mężem o nieczystych wargach» (Iz 6, 5). A jednak Pan go oczyścił, posyłając do niego anioła, który dotknął jego ust i powiedział: «Twoja wina jest zmazana, zgładzony twój grzech» (w. 7). W Nowym Testamencie, gdy nad jeziorem Genezaret Jezus powołał swoich pierwszych uczniów i uczynił cud — obfitego połowu ryb, Szymon Piotr upadł Mu do nóg i rzekł: «Wyjdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny» (Łk 5, 8). Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać: «Nie bój się, odtąd ludzi będziesz łowił» (w. 10). A gdy jeden z uczniów Jezusa poprosił: «Panie, pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy», Mistrz odpowiedział: «Kto Mnie widzi, widzi także i Ojca» (J 14, 8-9).
Zaproszenie Pana do spotkania z Nim jest więc skierowane do każdego z was, niezależnie od miejsca i sytuacji, w jakich się znajdujecie. Wystarczy «podjąć decyzję, by być gotowymi na spotkanie z Nim, na szukanie Go nieustannie każdego dnia. Nie ma powodów, dla których ktoś mógłby uważać, że to zaproszenie nie jest skierowane do niego» (adhort. apost. Evangelii gaudium, 3). Wszyscy jesteśmy grzesznikami, potrzebującymi, by Pan nas oczyścił. Ale wystarczy uczynić mały krok ku Jezusowi, aby odkryć, że On zawsze na nas czeka z otwartymi ramionami, zwłaszcza w sakramencie pojednania, będącym szczególną okazją do spotkania z Bożym miłosierdziem, które oczyszcza i odnawia nasze serca.
Tak, drodzy młodzi, Pan chce nas spotkać, pozwolić, byśmy Go «widzieli». Możecie mnie zapytać: «A jak?». Także św. Teresa z Avili, urodzona w Hiszpanii dokładnie 500 lat temu, już jako mała dziewczynka powiedziała rodzicom: «Chcę widzieć Boga». Później odkryła drogę modlitwy jako «wewnętrznej więzi przyjaźni z Tym, o którym wiemy, że nas miłuje» (Księga życia, 8, 5). Dlatego was pytam: czy się modlicie? Czy wiecie, że możecie rozmawiać z Jezusem, z Ojcem, z Duchem Świętym, tak jak rozmawia się z przyjacielem? I to nie byle jakim przyjacielem, ale najlepszym i najbardziej zaufanym przyjacielem! Spróbujcie to zrobić z prostotą. Odkryjecie to, co pewien wieśniak z Ars powiedział tamtejszemu świętemu proboszczowi: modląc się przed tabernakulum «wpatruję się w Niego, a On wpatruje się we mnie» (Katechizm Kościoła Katolickiego, 2715).
Po raz kolejny zachęcam was do spotkania z Panem poprzez częste czytanie Pisma Świętego. Jeśli jeszcze nie nabraliście tego zwyczaju, to zacznijcie od Ewangelii. Przeczytajcie codziennie jakiś fragment. Pozwólcie, by Słowo Boże przemawiało do waszych serc, oświecało wasze kroki (por. Ps 119, 105). Przekonacie się, że można «zobaczyć» Boga także w obliczu braci, zwłaszcza tych najbardziej zapomnianych: biednych, głodnych, spragnionych, przybyszów, chorych, więźniów (por. Mt 25, 31-46). Czy doświadczyliście tego kiedykolwiek? Drodzy młodzi, aby wejść w logikę królestwa Bożego, trzeba uznać siebie za ubogich pośród ubogich. Czyste serce musi być koniecznie także sercem ogołoconym, które potrafi się uniżyć i dzielić swe życie z najbardziej potrzebującymi.
Spotkanie z Bogiem na modlitwie, poprzez czytanie Biblii oraz w życiu braterskim pomoże wam lepiej poznać Pana i samych siebie. Tak jak się to stało w przypadku uczniów z Emaus (Łk 24, 13-35), głos Jezusa sprawi, że wasze serca zapałają i otworzą się wasze oczy, abyście rozpoznali Jego obecność w waszej historii, odkrywając w ten sposób plan miłości, jaki On ma wobec waszego życia.
Niektórzy z was czują lub poczują Boże powołanie do małżeństwa, do założenia rodziny. Wielu dziś myśli, że to powołanie stało się «niemodne», ale to nieprawda! Właśnie z tego powodu jest to dla całej wspólnoty kościelnej szczególny okres refleksji nad powołaniem i misją rodziny w Kościele i w świecie współczesnym. Ponadto zachęcam was do zastanowienia się nad powołaniem do życia konsekrowanego lub do kapłaństwa. Jakże to wspaniałe, kiedy widzimy ludzi młodych przyjmujących powołanie do oddania się całkowicie Chrystusowi i na służbę Jego Kościołowi! Zadajcie sobie pytanie z czystym sercem i nie lękajcie się tego, o co was prosi Bóg! Poczynając od waszego «tak» w odpowiedzi na wezwanie Pana, staniecie się nowymi ziarnami nadziei w Kościele i w społeczeństwie. Nie zapominajcie: wola Boża jest naszym szczęściem!

4. W drodze do Krakowa

«Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą» (Mt 5, 8). Drodzy młodzi, jak widzicie, to błogosławieństwo bardzo bezpośrednio dotyczy waszego życia i jest gwarancją waszego szczęścia. Dlatego powtarzam raz jeszcze: miejcie odwagę być szczęśliwi!
Tegoroczny Światowy Dzień Młodzieży prowadzi do ostatniego etapu drogi przygotowań do najbliższego wielkiego światowego spotkania młodzieży w Krakowie w 2016 r. Właśnie przed trzydziestu laty św. Jan Paweł II ustanowił w Kościele Światowe Dni Młodzieży. Ta pielgrzymka młodzieży poprzez kontynenty pod przewodnictwem Następcy Piotra była inicjatywą naprawdę opatrznościową i proroczą. Razem dziękujmy Panu za cenne owoce, jakie ona przyniosła w życiu wielu młodych ludzi na całym świecie! Jak wiele ważnych odkryć, zwłaszcza odkrycie Chrystusa — Drogi, Prawdy i Życia, oraz Kościoła jako wielkiej i gościnnej rodziny! Ileż z tych zgromadzeń wynikło zmian życia, jak wiele decyzji powołaniowych! Niech święty Papież, patron Światowych Dni Młodzieży, wstawia się za naszym pielgrzymowaniem do jego Krakowa. A macierzyńskie spojrzenie Błogosławionej Maryi Panny, łaski pełnej, całej pięknej i całej czystej, niech nam towarzyszy na tej drodze.

Watykan, 31 stycznia 2015 r. Wspomnienie św. Jana Bosko

† Papież FRANCISZEK
****************************************************
Modlitwa w intencji Światowych Dni Młodzieży w Krakowie 2016

„Boże, Ojcze Miłosierny,
który objawiłeś swoją miłość w Twoim Synu Jezusie Chrystusie,
i wylałeś ją na nas w Duchu Świętym, Pocieszycielu,
Tobie zawierzamy dziś losy świata i każdego człowieka”.
Zawierzamy Ci szczególnie
ludzi młodych ze wszystkich narodów, ludów i języków.
Prowadź ich bezpiecznie po zawiłych ścieżkach współczesnego świata
i daj im łaskę owocnego przeżycia Światowych Dni Młodzieży w Krakowie.
Ojcze niebieski,
uczyń nas świadkami Twego miłosierdzia.
Naucz nieść wiarę wątpiącym,
nadzieję zrezygnowanym,
miłość oziębłym,
przebaczenie winnym i radość smutnym.
Niech iskra miłosiernej miłości,
którą w nas zapaliłeś,
stanie się ogniem przemieniającym ludzkie serca
i odnawiającym oblicze ziemi.
Maryjo, Matko Miłosierdzia, módl się za nami.
Święty Janie Pawle II, módl się za nami.
Święta Siostro Faustyno, módl się za nami.

Dodano:  25.03.2015 r.  
linia

27 marca 2015 - Droga Krzyżowa ulicami Czerwińska nad Wisłą

foto

Tradycyjnie w piątek przed Niedzielą Palmową odbywa się nabożeństwo Drogi Krzyżowej, która przechodzi malowniczymi uliczkami Czerwińska nad Wisłą. Serdecznie zapraszamy 27 marca 2015 r. na Drogę Krzyżową, która wyruszy z Sanktuarium Maryjnego, po Mszy Św. o godz. 18.00.
************************************
STACJE DROGI KRZYŻOWEJ

stacja 1 – Jezus na śmierć skazany,
stacja 2 – Jezus bierze krzyż na swoje ramiona,
stacja 3 – Jezus upada po raz pierwszy pod krzyżem,
stacja 4 – Jezus spotyka swoją Matkę,
stacja 5 – Szymon Cyrenejczyk pomaga Jezusowi nieść krzyż,
stacja 6 – Weronika ociera twarz Jezusowi,
stacja 7 – Jezus upada po raz drugi pod krzyżem,
stacja 8 – Jezus pociesza płaczące niewiasty,
stacja 9 – Jezus upada po raz trzeci pod krzyżem,
stacja 10 – Jezus z szat obnażony,
stacja 11 – Jezus do krzyża przybity,
stacja 12 – Jezus umiera na krzyżu,
stacja 13 – Jezus zdjęty z krzyża,
stacja 14 – Jezus do grobu złożony.

Droga Krzyżowa: Odpust zupełny

Odpust zupełny jest to darowanie człowiekowi przez Boga wszystkich kar doczesnych (czyśćcowych) za grzechy, które zostały już odpuszczone co do winy w sakramencie pokuty. Odpust taki można uzyskać dla siebie lub dla zmarłych.

Warunki uzyskania odpustu zupełnego związanego z odprawieniem Drogi Krzyżowej:

1. Spowiedź sakramentalna lub stan łaski uświęcającej
2. Przyjęcie Komunii św.
3. Modlitwa w intencjach Ojca św.
4. Wolność od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, także powszedniego.
5. Odprawienie Drogi Krzyżowej w następujący sposób:
a. Drogę krzyżową należy odprawić przed stacjami zatwierdzonymi przez Władzę Kościelną.
b. Dla odprawienia Drogi Krzyżowej wymaga się tylko pobożnego rozważania męki i śmierci Chrystusa. Nie jest zatem rzeczą konieczną rozmyślanie o poszczególnych tajemnicach każdej stacji.
c. Wymaga się przechodzenia od jednej stacji do drugiej. Jeżeli jednak wszyscy biorący udział w nabożeństwie nie mogą bez zamieszania przechodzić od stacji do stacji, wystarczy, jeżeli przechodzi prowadzący Drogę Krzyżową, podczas gdy inni mogą pozostać na swoim miejscu.
d. Kto nie może uczestniczyć w publicznym nabożeństwie (np. chorzy), może uzyskać odpust zupełny, jeżeli przynajmniej przez pół godziny będzie pobożnie czytać i rozważać o męce i śmierci Jezusa Chrystusa.

Nabożeństwo Drogi Krzyżowej

Droga Krzyżowa należy do najbardziej znanych nabożeństw. Jest jednak tak wtopiona w krajobraz wielkopostny, że chyba nie doceniamy jej znaczenia.
Ludowe to nabożeństwo przypomina drogę Jezusa z krzyżem z miejsca wydania wyroku (pretorium Piłata lub twierdzy Antonia) na miejsce jego wykonania poza murami Jerozolimy (aram. Golgota, łac. Calvaria, czyli Czaszka). Polega na medytacji Męki Chrystusa, połączonej z przejściem symbolicznej drogi wewnątrz kaplicy lub kościoła albo na zewnątrz. Drogę tę wyznacza 14 wydarzeń zwanych stacjami.
To kult oddawany w Jerozolimie przez pierwszych chrześcijan miejscom cierpień Chrystusa - który rozkrzewił się dzięki pielgrzymkom - wpłynął na powstanie tego nabożeństwa. Pierwsza pisemna wzmianka o "bolesnej drodze" pochodzi z 1228 roku, choć istnieją też relacje z VIII wieku o takich procesjach. Historycy podają, że wyraźną informację o "drodze krzyżowej" mamy od Ricolda z Montecroce z 1294 roku. Franciszkanie zaś, po przejęciu opieki nad miejscami świętymi w 1320 roku, ustalili porządek ich zwiedzania. Ale dopiero w końcu XVIII wieku ostatecznie ustalono liczbę, kolejność i lokalizację poszczególnych stacji. Samą nazwę wprowadził William Wey w 1458 roku.
Teksty biblijne nie podają dokładnie drogi krzyżowej Jezusa. Wiadomo, że skazani szli głównymi ulicami Jerozolimy. Zwykle nieśli tylko poprzeczną belkę krzyża, którą na miejscu umieszczano na stałym pionowym palu. Spośród 14 znanych stacji tylko dziewięć (I, II, V, VIII, X-XIV) ma potwierdzenie w ewangelicznych relacjach. Pozostałe (III, IV, VI, VII, IX) przekazała tradycja Kościoła.
Warto wiedzieć, że na mocy decyzji papieża Pawła VI jest możliwość uzyskania raz dziennie odpustu zupełnego za odprawienie Drogi Krzyżowej. Odpust zupełny jest to darowanie całej należnej kary doczesnej za dotychczas popełnione grzechy, rozgrzeszone już co do winy i kary wiecznej w czasie spowiedzi.
W nabożeństwie tym chodzi o rozważanie Męki Pańskiej polegające nie tyle na współczuciu Chrystusowi, ile na gotowości uczestnictwa w Jego cierpieniach dla dobra Jego Mistycznego Ciała, którym jest Kościół. Choć dominuje tradycyjna liczba 14 stacji, mamy możliwość przyjęcia nietypowej liczby, dla innego rozłożenia akcentów. Aby ułatwić medytację całego misterium paschalnego Jezusa, jedna z propozycji zawiera 15 stacji - ostatnia dotyczy Zmartwychwstania.
Celem Drogi Krzyżowej jest ożywienie wiary i apostolstwa; ukształtowanie postaw chrześcijańskiej pokuty, ofiarności i wdzięczności. "Postuluje się nadanie nabożeństwu formy rewizji życia", czyli szerszego rachunku sumienia. ks. Jan Sawicki
****************************************************
Droga Krzyżowa z Św. Janem Pawłem II o Wierze, Nadziei i Miłości

Pragniemy wyruszać drogą krzyżową razem z Jezusem, naszym Panem, który przechodząc nią jako pierwszy, odkupił nas i dał nam wzór do naśladowania. Na przestrzeni wieków Bóg wzbudzał wielu świętych, którzy podążali tą samą drogą, którzy pałali pragnieniem upodobnienia się do swojego Mistrza Jezusa. Był wśród nich Św. Jan Paweł II.
Nasz Rodak doskonale wiedział, że droga do świętości, lub wyrażając to w inny sposób - droga do złączenia się z Bogiem, droga do zjednoczenia z Bogiem lub droga upodobnienia się do Boga, jest tą samą drogą, którą przeszedł Chrystus. Wiedział również, że w sposób bezpośredni tylko trzy środki zjednoczą Go ze swoim ukochanym mistrzem: czysta WIARA, czysta NADZIEJA i czysta MIŁOŚĆ. I nic więcej.
Spróbujmy wspólnie przyjrzeć się drodze Jezusa i drodze Św. Jana Pawła II, aby odnaleźć w nich swoją drogę. Módlmy się więc, próbując zrozumieć w jaki sposób oczyszczała się wiara, nadzieja i miłość Św. Jana Pawła II.
Klerycy z MWSD

STACJA I Pan Jezus skazany na śmierć

Św. Jan Paweł II doskonale wiedział, że jego wiara nie może się opierać na formułach, pustych deklaracjach, wierze ludzkiej, drugorzędnych motywach, emocjach lub tradycji narodowej. Wiedział, że jego wiara musi być oczyszczona przez cierpienia, pokusy, przeciwności, niesłuszne oskarżenia i osądy.
Wiedział, że to była droga Jego Mistrza Jezusa. Gdy Bóg zabierał naszemu Rodakowi nieistotne powody do wiary, wtedy Św. Jan Paweł II mógł się kierować czystą, boską wiarą opartą na autorytecie Boga objawiającego się, a nie ludzką wiarą zasadzoną na pomyślności, na braku trudności, na zdrowiu, lub na przychylności władzy, mediów, czy ludzi. To wystawiało wiarę Papieża Polaka na wielką próbę, to pomagało Karolowi Wojtyle jednoczyć się z Bogiem przez czystą wiarę.
A ja? Czy wierzę Bogu dlatego, że dzięki Niemu chcę, żeby wszystko szło po mojej myśli? Co mówię, gdy sprawy nie idą po mojej myśli: "Bóg mnie opuścił", czy "Bóg oczyszcza moją wiarę"? Czy naśladuję Jezusa, który "nam w wierze przewodzi i ją wydoskonala" (Hbr 12,2)?

STACJA II Jezus bierze na ramiona krzyż

Św. Jan Paweł II wziął krzyż odpowiedzialności za Polskę. Wiedział, że tylko to co kosztuje, posiada wartość. Wiara Św. Jana Pawła II niezwykle wiele Go kosztowała i dlatego była niezwykle cenna. Nałożyła krzyż na jego ramiona, ale zarazem wyzwoliła. W Częstochowie w 1983 roku mówił: "Nie będę, moi drodzy, przeprowadzał analizy porównawczej. Powiem tylko, że to, co kosztuje, właśnie stanowi wartość. Nie można zaś być prawdziwie wolnym bez rzetelnego i głębokiego stosunku do wartości. Nie pragnijmy takiej Polski, która by nas nic nie kosztowała. Natomiast czuwajmy przy wszystkim, co stanowi autentyczne dziedzictwo pokoleń, starając się wzbogacić to dziedzictwo. Naród zaś jest przede wszystkim bogaty ludźmi. Bogaty człowiekiem. Bogaty młodzieżą! Bogaty każdym, który czuwa w imię prawdy, ona bowiem nadaje kształt miłości."
A ja? Czy umiem stawiać sobie wymagania, choćby inni ode mnie nie wymagali?

STACJA III Pan Jezus upada pierwszy raz pod krzyżem

Św. Jan Paweł II nie był człowiekiem z metalu, jego świętość nie polegała na bezgrzeszności, ale raczej opierała się na ufności, będącej obliczem nadziei. Papież Polak wielokrotnie doświadczał poczucia odrzucenia, krzywdy, osamotnienia, rozczarowania, żalu, upokorzenia, doskonale znał smak porażki i cierpienia duchowego, psychicznego i fizycznego. Bardzo wiele razy sprawy przebiegały zupełnie nie po jego myśli.
Bóg wcześnie zabrał Mu rodziców, zdrowie tak często mu nie dopisywało, że klinikę Gemelli nazwano "trzecim Watykanem", wielu ludzi było wobec niego nieprzychylnych, a wręcz wrogo nastawionych, często nie dostawał należnej mu pomocy, był okrutnie prześladowany w swoim ukochanym kraju, przeżył wojnę i okupację niemiecką, a przede wszystkim wielokrotnie bolał z powodu swoich słabości, które dotkliwie przeżywał. Doświadczał wtedy przeogromnej pokusy, aby przestać ufać Bogu, aby upaść i się nie podnieść.
Ale jednak jego nadzieja wydoskonaliła się dzięki tym doświadczeniom do tego stopnia, że ufność swoją oparł nie na powodzeniu i zdrowiu, ale na prawdzie, że Bóg jest miłosierny i wspomaga nas swoją wszechmocą. Pomaga nam nawet wtedy, gdy my tego nie widzimy, nie rozumiemy, ani nie czujemy. W ten sposób upodobnił się do swojego Mistrza. Dzięki cierpieniu jego nadzieja się oczyściła, a dzięki czystej nadziei Św. Jan Paweł II mógł się zjednoczyć ze swoim Mistrzem, upodobnić się do Jezusa.
A ja? Czy popadam w pokusę po grzechu, aby nie podnieść się z upadku, oraz aby przestać ufać Bogu? Czy traktuję swoje cierpienie jako środek do oczyszczenia mojej ufności i nadziei?

STACJA IV Jezus spotyka swoją Matkę

Wezwanie Papieża Polaka "Totus Tuus" znaczyło "Cały Twój" jestem Maryjo!
Gdy już się cały oddał Maryi, nic nie było jego własnością, a wszystko było własnością Maryi. Kolejne próby, jakie go czekały w życiu miały być potwierdzeniem jego autentycznego ofiarowania się i zaufania Maryi. Pod koniec życia doświadczony potwornym cierpieniem fizycznym, po zabiegu tracheotomii poprosił o kartkę na której napisał: "Co oni mi zrobili? Ale.. Totus Tuus ("Cały Twój")". Te potworne doświadczenia stały się potwierdzeniem Jego autentycznego, totalnego ofiarowania się Maryi. Choć po ludzku sądząc, kochająca Matka dopuściła, aby przeżywał tak wielkie męczarnie, to jednak stało się tak, aby Św. Jan Paweł II upodobnił się do swojego cierpiącego Zbawiciela. Taki cel życia postawił sobie Papież Polak, Matka mu w tym towarzyszyła i pomagała jak mogła.
Sam Św. Jan Paweł II wypowiedział szokujące i pełne wiary słowa po zamachu na Niego 13 maja 1981 r.: "ten dar cierpienia zawdzięczam Matce Bożej i to Jej za niego dziękuję". Dlaczego dziękował, zamiast czynić jej wyrzuty: "jeśli mnie kochasz, to dlaczego sprawiasz mi ból"? Ponieważ wierzył; wierzył, że na Jego cierpieniu wyrośnie przeogromne dobro. Wyrośnie dzięki darowi Jego Matki. Św. Jan Paweł II zgodził się ponadto na utratę ukochanych rodziców, pogodził się z tym, że szybko odeszli do wieczności i zaakceptował taki stan.
Wiedział, że uzdrowienie i oczyszczenie zaczyna się od akceptacji. Zaufał bezgranicznie Bogu. Akceptacja nieuniknionego cierpienia uczyniła wielkim Św. Jana Pawła II.
A ja? Jak ja interpretuję swoje cierpienia i przeciwności? Czy czynię wszystko, aby ominęło mnie cierpienie, które mogę uniknąć, a nieuniknione bóle fizyczne, psychiczne i duchowe ofiaruję Bogu za zbawienie świata?

STACJA V Szymon z Cyreny pomaga nieść krzyż Jezusowi

Wydoskonaliła się również miłość Św. Jana Pawła II. Pomimo trudności, a raczej to właśnie dzięki przeciwnościom , oczyściła się miłość Papieża Polaka. Dlatego był zdolny bezinteresownie kochać Boga ze względu na to, że jest On dobry i godny najwyższej miłości.
Pomyślność często nie towarzyszyła Św. Janowi Pawłowi II, dzięki temu mógł oprzeć swoją miłość na solidniejszych fundamentach niż na poczuciu sukcesu. W orędziu z okazji ŚDM w 2001 r. Papież skomentował słowa Ewangelii "jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje" w następujący sposób:
"w nauczaniu Jezusa wyrażenie "wziąć Krzyż" nie kładzie w pierwszym znaczeniu nacisku na umartwienie i wyrzeczenie. Nie odnosi się głównie do obowiązku znoszenia z cierpliwością małych czy większych trosk codziennych, ani tym bardziej, nie oznacza wychwalania bólu jako sposobu podobania się Bogu. Chrześcijanin nie poszukuje cierpienia dla cierpienia, ale miłości. Przyjęcie krzyża jest znakiem miłości i całkowitego oddania.
Niesienie go za Chrystusem oznacza zjednoczenie się z Nim w ofiarowaniu największego dowodu miłości. Nie można, mówiąc o krzyżu, nie uwzględniać miłości Boga do nas, skoro Bóg chce nas napełnić swoimi dobrami. Razem z zaproszeniem: naśladuj Mnie - Jezus nie mówi swoim uczniom wyłącznie: weź Mnie jako wzorzec, ale również: uczestnicz w moim życiu i moich wyborach, poświęć razem ze Mną swoje życie dla miłości Boga i braci."
A ja? Gdy miłość wymaga ode mnie, abym zrezygnował ze swoich planów, tak jak zrezygnował z nich Szymon Cyrenejczyk, czy wtedy potrafię z czystą miłością pomóc bliźniemu dźwigać Jego brzemię?

STACJA VI Św. Weronika ociera twarz Panu Jezusowi

Weronika uczyniła wobec Jezusa piękny gest miłości miłosiernej. Chrystus uczy nas, że "cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci najmniejszych, mnieście uczynili"
Św. Jan Paweł II często przypominał światu prawdę o miłości i miłosierdziu: "Jak bardzo dzisiejszy świat potrzebuje Bożego miłosierdzia. Na wszystkich kontynentach, z głębin ludzkiego cierpienia zdaje się wznosić wołanie miłosierdzia. Tam gdzie panuje nienawiść, chęć odwetu, gdzie wojna przynosi ból i śmierć niewinnych, potrzeba łaski miłosierdzia, która koi ludzkie umysły i serca i rodzi pokój. Gdzie brak szacunku dla życia i godności człowieka potrzeba miłosiernej miłości Boga, w której świetle odsłania się niewypowiedziana wartość każdego ludzkiego istnienia. Potrzeba miłosierdzia, aby wszelka niesprawiedliwość na świecie znalazła kres w blasku prawdy. (…) Oto przesłanie miłosierdzia, które przynoszę dziś mojej ojczyźnie i moim rodakom: przestań się lękać! Zaufaj Bogu, który bogaty jest w miłosierdzie, jest z Tobą Chrystus, niezawodny dawca nadziei. (…) Błogosławieni męczennicy wołają do naszych serc: uwierzcie że Bóg jest miłością, uwierzcie na dobre i na złe! Obudźcie w sobie nadzieję, niech ta nadzieja wyda w was owoc wierności Bogu we wszelkiej próbie.
A ja? Czy wierzę na dobre i na złe? Czy jestem wierny Bogu we wszelkiej próbie? Czy stać mnie na gesty miłości miłosiernej?

STACJA VII Pan Jezus drugi raz upada pod krzyżem

Przytłaczający ciężar Krzyża zwalił Jezusa z nóg. To wydarzenie znalazło również odzwierciedlenie w życiu Naszego Wielkiego Rodaka. 13 maja 1981 miał miejsce zamach na Jego życie. Od postrzału, aż upadł na Ziemię. Jego życie było realnie zagrożone.
Ten zamach w bardzo znaczący sposób odbił się na zdrowiu Św. Jana Pawła II. Lista chorób Papieża jest niemalże nieskończona. Dlaczego Bóg dopuścił, aby Św. Jan Paweł II miał tak wątłe zdrowie? Czyżby było coś złego w byciu zdrowym? Nie, zdrowie jest dobrem, ale choroba Św. Jana Pawła II pokazała, że "moc w słabości się doskonali". To nie dzięki zdrowiu Papież dokonał to, co dokonał, ale dzięki oparciu się na wierze, nadziei i miłości czynił cuda w sercach ludzi na całym świecie.
A ja? Czy nie przywiązuje zbyt wielkiej wagi do swojego zdrowia, powodzenia życiowego, dobrej pracy i wygody, a zapominam o wierze, nadziei i miłości?
Czy pozwalam, aby moc Boga ujawniła się w mojej słabości i chorobie?

STACJA VIII Spotkanie Pana Jezusa z niewiastami

Biskup Karol Wojtyła wzorem Jezusa tak pocieszał cierpiących: "gdyby mnie ktoś zapytał, na czym opieram moje pasterstwo w archidiecezji krakowskiej, odpowiedziałbym, że w znacznej mierze opieram je na prawdzie, że cierpienie, doświadczenie, chrzest pokuty, przez które przechodzą jakże liczni nasi Bracia i Siostry, jest własnością całego Kościoła. Jest dobrem - tego nauczył nas Pan Jezus; chociaż cierpienie jest złem, to przez Chrystusa i w Chrystusie - jest dobrem (...)".
Przecież On przyjął mękę; zostawił nam ślady tej męki nie tylko zewnętrzne, krwawe, ale wewnętrzne; w Ogrójcu, w czasie konania na krzyżu, także ślady duchowego opuszczenia... Pamiętajcie więc, że jesteście do Niego podobni, że wszyscy pragniemy do Niego się upodabniać, patrząc na Was i czerpiąc z Was". Te słowa znalazły swoją pełną wyrazistość przy końcu życia dramatycznie cierpiącego Św. Jana Pawła II. Te słowa nie były puste, znalazły oddźwięk w życiu Tego, który je wypowiedział - w życiu Papieża Polaka.
A ja? Czy pragnę upodobnić się do Ukrzyżowanego Jezusa? Czy "jak trwoga to biegnę do Boga", a gdy nie ma trwogi to zapominam o Bogu?

STACJA IX Pan Jezus trzeci raz upada pod krzyżem

Człowiek cierpiący – podkreśla Św. Jan Paweł II w liście Salvifici Doloris - "służy, podobnie jak Chrystus, zbawieniu swoich braci i sióstr. Nie tylko jest więc pożyteczny dla drugich, ale co więcej - spełnia służbę niezastąpioną.
W Ciele Chrystusa, które nieustannie wyrasta z krzyża Odkupiciela, właśnie cierpienie - przeniknięte duchem Chrystusowej ofiary - jest niezastąpionym pośrednikiem i sprawcą dóbr nieodzownych dla zbawienia świata. To ono, bardziej niż cokolwiek innego, toruje drogę łasce przeobrażającej dusze ludzkie. To ono, bardziej niż cokolwiek innego, uobecnia moce odkupienia w dziejach ludzkości."
Św. Jan Paweł II jako człowiek patrzący oczami wiary, pisze w tym samym liście o cierpieniu, które "powinno być postrzegane jako, dane po to, ażeby "wyzwalało miłość, ażeby zrodziło uczynki miłości bliźniego, ażeby całą ludzką cywilizację przetwarzało w cywilizację miłości".
A ja? Czy potrafię patrzeć na swoje upadki i przytłaczające cierpienie i chorobę z perspektywy wiary, nadziei i miłości? Czy stać mnie na decyzję uczynienia swojego cierpienia modlitwą? Czy dbam o zdrowie, a trud leczenia i zmagania z nieuniknionymi cierpieniami ofiaruję Bogu?

STACJA X Pan Jezus z szat obnażony

Bardzo ważny dla Św. Jana Pawła II był głos, z którego został "odarty" na podobieństwo Jezusa odartego z szat. Stało się to w tym celu, aby się okazało, czy rzeczywiście nic nie zachował dla siebie, czy do niczego nie był przywiązany, czy miał serce wolne do miłowania Boga i do przyjęcia wszystkiego od Boga z czystą ufnością, miało się okazać, czy prawdziwe były słowa "Cały Twój" Maryjo.
Św. Jan Paweł II wyrzekł się wszystkiego z miłości do Boga według słów Ewangelii "Kto nie wyrzeka się wszystkiego co posiada, a idzie za mną, nie jest mnie godzien". To wyrzeczenie polegało na gotowości wyrzeczenia i rezygnacji z każdego dobra, jeśliby tylko Bóg tak chciał lub jeśliby tak dopuścił, w taki sposób w jaki Bóg by chciał, ze względu na chwałę Stwórcy pięknego i dobrego świata.
A ja? Ile jest we mnie gotowości na wyrzeczenie? Ile jest w moim sercu nieuporządkowanych przywiązań, które odbierają mi siłę do miłowania Boga? Z czego rezygnuję, aby kochać Boga goręcej?

STACJA XI Pan Jezus przybity do krzyża

Jezus zdziałał najwięcej w momencie swojej największej bezsilności, w momencie całkowitego przygwożdżenia do krzyża. Św. Jan Paweł II podobnie porwał cały świat do modlitwy, tuż przed swoją śmiercią, gdy był przygwożdżony do łóżka. Ta bezsłowna katecheza o cierpieniu i umieraniu zaowocowała wieloma spowiedziami i gorliwą modlitwa ludzi z całego świata.
Św. Jan Paweł II modlił się kilka godzin dziennie, bardzo często trwał na modlitwie pomimo rozproszeń, pomimo braku odczucia obecności Boga, pomimo braku zadowolenia z modlitwy, pomimo poczucia bezsilności i bezsensu na modlitwie. On trwał mimo wszystko, bo opierał się na wierze, nie na zmiennych uczuciach.
Tylko wiara, nadzieja i miłość pozwoliły przetrwać Papieżowi Polakowi udział w poczuciu osamotnienia i opuszczenia Jezusa, który modlił się na krzyżu: "Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?". Wiedział, że te cnoty upodabniają go do modlącego się Jezusa. Trwał na modlitwie niezależnie od tego, czy była ona przyjemna, czy nieprzyjemna. Nie zniechęcał się, wierność była dla niego ważniejsza niż odczucie modlitwy.
A ja? Jak ja przeżywam swoją bezsilność? Czy pielęgnuję w sobie wiarę, nadzieję i miłość, aby ustrzegły mnie one przed zwątpieniem i zniechęceniem w momencie cierpienia i bezsilności? Czy rezygnuję z modlitwy, gdy doświadczam na niej trudności i rozproszeń?

STACJA XII Jezus umiera na krzyżu

Jezus umierając wypowiedział swój testament, mówiąc siedem słów z Krzyża. Podobnie też Św. Jan Paweł II pozostawił nam testament, w którym zachęca do wiary, nadziei i miłości.
W Krakowie w 1979 roku powiedział: "I dlatego - zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię Polska, raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością, taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,
- abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,
- abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.
Proszę was:
- abyście mieli ufność nawet wbrew każdej waszej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,
- abyście od Niego nigdy nie odstąpili,
- abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On wyzwala człowieka,
- abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest największa, która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu."
A ja? Czy mam ufność wbrew każdej mojej słabości?

STACJA XIII Ciało Jezusa złożone na ręce Matki

Spójrz dokąd posłuszeństwo zaprowadziło Jezusa, do jakiego stanu został doprowadzony. W każdym może się zrodzić naturalna reakcja - "ja tą drogą pójść nie chcę". Skatowany, opluty, zelżony, przebity, zmaltretowany - "to stanowczo nie dla mnie, ja taki nie chcę być".
Św. Jan Paweł II na przekór temu ukazywał paradoksalną prawdę: innej drogi do szczęścia nie ma. W orędziu z okazji ŚDM w 2001 r. mówił, że każda inna ścieżka "grzęźnie w śmierci". Jezus nie ugrzązł w śmierci, On ją pokonał jej własną bronią. Mówił dalej w tym orędziu o paradoksie zdjęcia z Krzyża: "droga życia, która podejmuje i odnawia postawy Jezusa, staje się drogą wiary i nawrócenia; drogą krzyża - właśnie.
Jest to droga, która prowadzi do zaufania Chrystusowi i Jego zbawczemu planowi, do uwierzenia, że On umarł, aby objawić miłość Boga do każdego człowieka; to droga, która nie lęka się niepowodzeń, trudności, wyobcowania i samotności, gdyż wypełnia serce człowieka obecnością Jezusa; to droga pokoju, panowania nad sobą, głębokiej radości serca". A ja? W czym pokładam ufność, swoją nadzieję? Dlaczego kocham? Dlaczego wierzę?

STACJA XIV Ciało Jezusa złożone do grobu

Św. Jan Paweł II wielokrotnie czuł się jak człowiek zamknięty w ciemnym grobie. Przeżywał wśród ciemności pokusy przeciwko wierze, nadziei i miłości. Walka z pokusami wzmacniała go, oczyszczała wiarę, nadzieję i miłość, aby zaprowadzić go do ostatecznego zwycięstwa na wzór zwycięstwa swojego mistrza - Jezusa, aby zaprowadzić go do celu życia - zjednoczenia z Bogiem.
Pokorna walka Papieża Polaka z rozproszeniami i oschłościami na modlitwie nadawała wartość Jego więzi z Bogiem. Nawoływał nas do tego, do czego sam dążył wbrew przeciwnościom: "Niech nasza droga będzie wspólna. Niech nasza modlitwa będzie pokorna. Niech nasza miłość będzie potężna. Niech nasza nadzieja będzie większa od wszystkiego, co się tej nadziei może sprzeciwiać"
A ja? Czy moja modlitwa nastawiona jest na odczuwanie wrażeń i wzruszenia, czy raczej jest pokorna? Czy dążę do tego, aby moja miłość była potężna?

Zmartwychwstanie Pana Jezusa

Cierpienie jest złem, cierpienie nie ma sensu. Krzyż dla Jezusa nie był celem. On był tylko środkiem. Jezus nadał sens bezsensowi cierpienia. Jezus uczynił dobrem zło cierpienia. Dlatego cierpienie przeżywane bez Jezusa niszczy i poniża człowieka, a przeżywane w zjednoczeniu z Chrystusem podnosi i oczyszcza wiarę, nadzieję i miłość każdego, kto zdecyduje się dobrowolnie pójść drogą krzyżową.
Papież Polak powiedział tuż przed swoją śmiercią: "patrząc na Chrystusa i idąc za Nim z cierpliwą ufnością, jesteśmy w stanie zrozumieć, że w każdej formie ludzkiego cierpienia zawiera się Boża obietnica zbawienia i radości. Proszę, aby to przesłanie otuchy i nadziei dotarło do tych, którzy przeżywają trudne chwile cierpienia na ciele i na duchu".
A ja? Czy wierzę, że szczęście kosztuje i że tylko przez akceptację codziennego cierpienia mogę być szczęśliwy? Czy moje cierpienie mnie niszczy, czy oczyszcza?

Zakończenie

Św. Janowi Pawłowi przyświecały „trzy gwiazdy”: Prawda objawiająca się i jej autorytet, na niej oparł swoją wiarę. Miłosierdzie i wszechmoc Boga udzielająca pomocy, na niej oparł swoją ufność i nadzieję. Nieskończona dobroć godna miłości ponad wszystko, na tej rzeczywistości oparł swoją miłość do Boga. Ta postawa Św. Jana Pawła II stanowi klucz do zrozumienia jego świętości.
Wiara Papieża Polaka już ustała, bo ustąpiła miejsca widzeniu Boga w niebie. Nadzieja też się skończyła, bo dostąpił już wiecznego posiadania Boga. Miłość Św. Jana Pawła II trwać będzie na wieki, cieszenie się nią będzie Jego wiecznym szczęściem. Ale jeszcze za życia Św. Jan Paweł II doszedł do posiadania Boga, gdyż nadzieja zaprowadziła Go do wyrzeczenia opartego na gotowości ofiary. Doszedł do prawdziwego poznania Boga poprzez wiarę. Miłość Papieża Polaka osładzała mu cierpienie i usuwała lęk. Cierpiał i był szczęśliwy. Zjednoczył się z Bogiem jeszcze w doczesnym życiu w wierze, nadziei i miłości, dzięki ich oczyszczeniu przez dobrowolnie zaakceptowane , nieuniknione cierpienia, choroby i przeciwności.
Św. Papież Polak pokazał nam, że w dzisiejszym świecie można być aż tak radykalnym, pokazał nam, życiem i nauczaniem, że istnieje tylko jedna droga do szczęścia i prawdziwej radości - droga Krzyżowa w zjednoczeniu z Jezusem.

Dodano:  25.03.2015 r.  
linia

Sakrament Bierzmowania w Czerwińsku nad Wisłą

foto

Sakrament Bierzmowania w Sanktuarium Maryjnym w Czerwińsku n. Wisłą

25 marca 2015 roku w czasie Mszy Św. o godz. 16.00 Ks. Biskup Roman Marcinkowski - biskup pomocniczy diecezji płockiej - udzieli młodzieży Sakramentu Bierzmowania, nazywanego inaczej sakramentem dojrzałości chrześcijańskiej.

************************************

Sakrament Bierzmowania

Bierzmowanie jest to sakrament, w którym Duch Święty udziela się człowiekowi ochrzczonemu jako Dar.
Istotny obrzęd bierzmowania składa się z trzech elementów wykonywanych równocześnie.

Są to:
1. Namaszczenie olejem znaku Krzyża na czole ochrzczonego.
2. Nałożenie ręki biskupa na jego głowę.
3. Słowa: "Przyjmij znamię daru Ducha Świętego".
W Kościele rzymskokatolickim zwyczajnym szafarzem bierzmowania jest biskup. W pewnych okolicznościach bierzmować może kapłan upoważniony do tego przez prawo kościelne.

Skutki bierzmowania są następujące:,
• udoskonala łaskę chrztu
• ściślej jednoczy nas z Chrystusem,
• pomnaża w nas dary Ducha Świętego,
• udoskonala naszą więź z Kościołem,

Bierzmowanie przyjmuje się raz w życiu! Bierzmowanie, podobnie jak chrzest, nie może być powtarzane ze względu na niezatarty charakter, czyli znamię Chrystusa, które wyciska na duszy chrześcijanina.
Obrzędy sakramentu:
Obrzędy sakramentu bierzmowania zawsze oznaczały udzielanie się Ducha Świętego bierzmowanemu. Początkami obrzędy te sięgają czasów apostolskich. Apostołowie, bowiem wkładali ręce na ochrzczonych i otrzymywali Ducha Świętego. Biblijny obrzęd sakramentu bierzmowania był krótki.
Składał się z modlitwy i włożenia rąk. Do tego istotnego obrzędu Tradycja w III wieku dodała: znak krzyża kreślony na czole i namaszczenie olejem świętym.
Za wzorem Apostołów, w pierwotnym Kościele sakramentów chrztu i bierzmowania udzielano w czasie jednej akcji liturgicznej i nazywano je sakramentami wtajemniczenia chrześcijańskiego. Do wtajemniczenia należała także pierwsza Komunia św. W Tradycjach Apostolskich św. Hipolita Rzymskiego te trzy sakramenty stanowią jeszcze jedną całość.

W wyniku odnowy liturgicznej, obecne obrzędy sakramentu bierzmowania są następujące:
• przedstawienie kandydatów biskupowi;
• przemówienie biskupa do kandydatów, uwzględniające wszystkich wiernych obecnych;
• odnowienie przyrzeczeń chrzestnych;
• modlitwa biskupa o dary Ducha Świętego, z wyciągniętymi rękami nad kandydatami;
• udzielenie sakramentu bierzmowania każdemu kandydatowi z osobna;
• modlitwa powszechna;
• błogosławieństwo końcowe.

Nakładanie rąk na głowę jest gestem biblijnym (Rdz 48, 14; Kpł 9, 22; Lb 8,10; 27, 25...), który w liturgii należy do najstarszych obrzędów. W sakramencie bierzmowania włożenie ręki biskupa na głowę kandydata oznacza iż Duch Święty udziela mu się jako niewymowny Dar. W Dziejach Apostolskich czytamy, że Apostołowie wkładali ręce na ochrzczonych i otrzymywali Ducha Świętego (Dz 8, 15-17; 19, 5-6).
Krzyż jest świętym znakiem odkupienia (Koi l, 20) i wiary świętej (l Kor 1,17). Jest pieczęcią, którą nosi na sobie każdy, kto służy Bogu (Ap 7,4). Wśród symboli chrześcijańskich zajmuje naczelne miejsce. Kreślenie znaku krzyża na czole bierzmowanego oznacza, że ma on prawo i obowiązek wyznawania swojej wiary świętej, która jest jego chlubą i nie powinien się jej wstydzić lecz odważnie ją wyznawać i bronić jej. Naznaczenie krzyżem zobowiązuje bierzmowanego do pewnej dyscypliny osobistej, polegającej na prowadzeniu swojego życia zgodnie z wymogami Ewangelii.
Krzyżmo święte jest oliwą zmieszaną z balsamem i poświęconą uroczyście przez biskupa we Wielki Czwartek, podczas tzw. Mszy Krzyżma. Nazwa Krzyżmo wywodzi się z Imienia: Chrystus (Christus - Chrisma - Krzyżmo) Symbolizuje Chrystusa, w którym człowieczeństwo złączone jest z Bóstwem.
Namaszczenie świętym olejem symbolizuje upodobnienie bierzmowanego do Chrystusa. Podobieństwo to jest niezniszczalne i nosi nazwę znamienia Pańskiego lub pieczęci. Sprawcą tego podobieństwa i zjednoczenia z Chrystusem jest Duch Święty. Stąd bierzmowany przez to święte namaszczenie ma pełne prawo do nazwy "chrześcijanin" czyli należący do Chrystusa i Jego Kościoła.
Oliwa w zastosowaniu liturgicznym symbolizuje Ducha Świętego, który jest źródłem darów nadprzyrodzonych. On przy chrzcie w Jordanie zstąpił na Jezusa i uczynił Go Chrystusem, to znaczy Namaszczonym czyli Mesjaszem. Namaszczenie bierzmowanego oznacza umocnienie chrzestnych więzi z Chrystusem.
Balsam uzyskuje się z pewnego gatunku tropikalnego rododendronu przez nacięcie skóry. W takim sposobie uzyskiwania balsamu św. Ambroży dostrzega obraz łask wypływających z przebitego boku Chrystusa. Oprócz właściwości leczniczych, balsam posiada bardzo miły zapach. Przy poświęcaniu Krzyżma miesza się balsam z oliwą, by symbolizował ludzi, którzy udoskonaleni w sakramencie bierzmowania roztaczają w swoim środowisku miły aromat cnót chrześcijańskich. Św. Paweł mówi, aby bierzmowani chrześcijanie byli miłą Bogu wonnością Chrystusa (2 Kor 2, 15).
Parafia Matki Bożej Królowej Polski - Lublin
**********************************************************************
KODEKS PRAWA KANONICZNEGO O BIERZMOWANIU
/wybrane fragmenty/

Kan. 879 - Sakrament bierzmowania; który wyciska charakter i przez który ochrzczeni, postępując na drodze chrześcijańskiego wtajemniczenia, są ubogacani darem Ducha Świętego i doskonalej łączą się z Kościołem, umacnia ich i ściślej zobowiązuje, by słowem i czynem byli świadkami Chrystusa oraz szerzyli wiarę i jej bronili:
Sprawowanie bierzmowania
Kan. 880 - § 1. Sakrament bierzmowania jest udzielany przez namaszczenie krzyżmem na czole, którego dokonuje się przez nałożenie ręki i wypowiedzenie słów przepisanych w zatwierdzonych księgach liturgicznych.
Szafarz bierzmowania
Kan. 882 - Zwyczajnym szafarzem sakramentu bierzmowania jest biskup. Ważnie udziela tego sakramentu również prezbiter posiadający taką władzę na podstawie powszechnego prawa lub szczególnego udzielenia ze strony kompetentnej władzy.
Przyjmujący bierzmowanie
Kan. 889 -
§ 1. Zdatnym do przyjęcia bierzmowania jest każdy i tylko ten, kto został ochrzczony, a nie był jeszcze bierzmowany.
§ 2. Poza niebezpieczeństwem śmierci, mający używanie rozumu wtedy godziwie przyjmuje bierzmowanie, gdy jest odpowiednio pouczony, właściwie dysponowany i może odnowić przyrzeczenia chrzcielne.
Kan. 890 - Wierni są obowiązani przyjąć ten sakrament w odpowiednim czasie. Rodzice, duszpasterze, zwłaszcza proboszczowie mają troszczyć się, żeby wierni zostali właściwie przygotowani do jego przyjęcia i w odpowiednim czasie do niego przystąpili.
Świadkowie
Kan. 893 -
§ 1. Ten może spełniać zadanie świadka. kto wypełnia warunki określone w kan. 874 (patrz: chrzest).
§ 2. Wypada, aby świadkiem był ktoś z chrzestnych bierzmowanego.
************************************************

Litania do Ducha Świętego


Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas, Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Trzecia Osobo Trójcy Przenajświętszej, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, który od Ojca i Syna pochodzisz, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, który na początku stworzenia świata unosiłeś się nad wodami, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, który w postaci gołębicy pojawiłeś się nad Chrystusem w wodach Jordanu, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, który zstąpiłeś na Apostołów w postaci języków ognistych, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, który żarem gorliwości przepełniłeś serca uczniów Pańskich, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, który odrodziłeś nas w wodzie Chrztu świętego, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, który nas umocniłeś w Sakramencie Bierzmowania, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, przez którego Bóg czyni nas dziećmi Swoimi, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, który wlewasz miłość Boską do serc naszych, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, który nas uczysz prawdziwej pobożności, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, źródło radości, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, strażniku sumień naszych, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, obecny w nas przez łaskę swoją, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, dawco mądrości i rozumu, zmiłuj się nad nami.
Duchu, Święty, dawco rady i męstwa, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, dawco umiejętności i pobożności, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, dawco bojaźni Bożej, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, dawco wiary, nadziei i miłości, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, natchnienie skruchy i żalu wybranych, zmiłuj się nad nami.
Bądź nam miłościw, przepuść nam, Duchu Święty.
Bądź nam miłościw, wysłuchaj nas, Duchu Święty.
Bądź nam miłościw, wybaw nas, Duchu Święty.
Od zwątpienia w zbawcze działanie łaski, wybaw nas, Duchu Święty.
Od buntu przeciwko prawdzie chrześcijańskiej, wybaw nas, Duchu Święty.
Od braku serca wobec bliźnich naszych, wybaw nas, Duchu Święty.
Od zatwardziałości w grzechach, wybaw nas, Duchu Święty.
Od zaniedbania pokuty, wybaw nas, Duchu Święty.
Od wszelkich złych i nieczystych spraw i myśli, wybaw nas, Duchu Święty.
Od nagłej i niespodziewanej śmierci, wybaw nas, Duchu Święty.
Od potępienia wiekuistego, wybaw nas, Duchu Święty.
My grzeszni, Ciebie prosimy, wysłuchaj nas Duchu Święty
Abyś Kościołem Twoim świętym rządzić i zachować go raczył, wysłuchaj nas Duchu Święty
Abyś nas w wierze katolickiej utwierdzić raczył, wysłuchaj nas Duchu Święty
Abyś nam wytrwałości i męstwa udzielić raczył, wysłuchaj nas Duchu Święty
Abyś umysły nasze pragnieniem posiadania nieba natchnąć raczył, wysłuchaj nas Duchu Święty
Abyś w nas godne mieszkanie dla siebie przygotować raczył, wysłuchaj nas Duchu Święty
Abyś nas w cierpieniach pocieszyć raczył, wysłuchaj nas Duchu Święty
Abyś nas w łasce Twojej utwierdzić raczył, wysłuchaj nas Duchu Święty
Abyś nas wszystkich do zbawienia doprowadzić raczył, wysłuchaj nas Duchu Święty
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.
P.: Stwórz, Boże, we mnie serce czyste.
W.: I odnów we mnie moc ducha.
Módlmy się:
Duchu Święty, który zgromadziłeś wszystkie narody w jedności wiary, przybądź i napełnij serca Twoich sług łaskę Swoją, zapal w nas ogień Twojej miłości i chroń od wszelkiego złego. Amen.

**********************************************************************
MODLITWY O SIEDEM DARÓW DUCHA ŚWIĘTEGO

1. Duchu Święty, Ty nas uświęcasz i wspomagasz w pracy nad sobą. Ty nas pocieszasz i wspierasz, gdy jesteśmy słabi i bezradni. Proszę Cię o twoje dary. Proszę o dar mądrości, bym poznał i miłował Prawdę wiekuistą, którą jesteś Ty, mój Boże. Proszę o dar rozumu, abym - na ile mój umysł może pojąć - zrozumiał prawdy wiary. Proszę o dar umiejętności, abym patrząc na świat, dostrzegał w nim dzieło Twojej dobroci i mądrości i abym nie łudził się, że rzeczy stworzone mogą zaspokoić wszystkie moje pragnienia. Proszę o dar rady na chwile trudne, gdy nie będę wiedział, jak postąpić. Proszę o dar męstwa na czas szczególnych trudności i pokus. Proszę o dar pobożności, abym chętnie obcował z Tobą na modlitwie, abym patrzył na ludzi jako na braci, a na Kościół jak narzędzie Twej ojcowskiej opieki. Proszę o dar bojaźni Bożej, bym lękał się grzechu, który Ciebie, o Boże, obraża. Amen.

2. Duchu Święty Boże, Duchu Ojca i Syna, korząc się Przed Boskim Majestatem Twoim, w obliczu nieba i ziemi, poświęcam Ci i oddaję duszę moją i ciało. Uwielbiam blask Twej nieskończonej czystości, doskonałość Twojej sprawiedliwości, potęgę Twojej miłości. Ty jesteś światłem i siłą mej duszy, przez Ciebie żyję, myślę i działam. Obym niewiernością Twojej łasce nie zasmucał Ciebie, nie zgrzeszył przeciw Tobie! Spraw, niech nieustannie wsłuchuję się w Twój głos, niech idę za Twymi natchnieniami.

Duchu Święty, Dawco daru mądrości, oświecaj mnie. Duchu Święty, Dawco daru rozumu, pouczaj mnie. Duchu Święty, Dawco daru umiejętności, rozpraszaj moją nieświadomość. Duchu Święty, Dawco daru rady, kieruj mną. Duchu Święty, Dawco daru męstwa, umacniaj mnie. Duchu Święty, Dawco daru pobożności, daj mi wytrwać w świętej służbie Bożej. Duchu Święty, Dawco daru bojaźni Bożej, oswobódź mnie od wszelkiego grzechu. Błagam Cię, Duchu Święty Boże, udziel mi pomocy, abym w każdej chwili mego życia kierował się dobrocią i życzliwością, słodyczą i wiernością, cierpliwością i miłością, radością i wyrozumiałością. Amen.
**************************************************************************
Modlitwa do Ducha Świętego za Kościół

Duchu miłości, Tyś zstąpił w dzień Pięćdziesiątnicy na Apostołów zebranych w Wieczerniku i utworzyłeś z nich jeden Kościół, w którym zamieszkałeś; zstąp w naszych czasach w wyjątkowy sposób na Twój święty Kościół i udziel mu najdoskonalszych darów. Oświecaj i błogosław Ojca świętego, wspieraj go radą, pomocą i pociechą. Broń go od wszystkich nieprzyjaciół widzialnych i niewidzialnych. Oświecaj i błogosław katolickie duchowieństwo i wszystkich rządzących Twoją owczarnią: kardynałów, biskupów i kapłanów. Błogosław także młodzieży przygotowującej się do służby przy Twym ołtarzu. O Duchu Przenajświętszy, zlej wszystkie Twe dary na te dusze, aby umiały godnie wypełniać swoje tak wzniosłe powołanie i strzeż je od zasadzek ciała, czarta i świata. O Duchu miłości, przez gorącą modlitwę Jezusa wypowiedzianą w przeddzień Jego Męki: "Ojcze święty, spraw, aby wszyscy byli jedno, jak Ty, Ojcze, we Mnie, a Ja w Tobie", przez Twą przedziwną jedność z Ojcem i Synem daj, aby w całym Kościele zapanowała jedność. Strzeż go po wszystkie wieki Twą przemożną opieką i złącz wszystkich jego członków węzłem serdecznej miłości. O Duchu miłości, spraw, niechaj zapanuje wśród nas wzajemna miłość. Złącz poróżnione małżeństwa, pogódź zwaśnione rodziny, zbliż mających urazę do siebie. Niechaj pokój, miłość i jedność panuje w państwach, rodzinach i zgromadzeniach, abyśmy się okazali godnymi uczniami Chrystusa i aby Ten, który powiedział: "Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeżeli będziecie się wzajemnie miłowali", poznał nas jako uczniów i dzieci swoje.

Amen

*******************************************************
OFIAROWANIE SIĘ DUCHOWI ŚWIĘTEMU

Boże, Duchu Święty, słodka miłości Ojca i Syna. Aby całkowicie należeć do Ciebie, oddaję Ci teraz i na zawsze:

Moje serce,
Moje ciało i duszę,
Moje siły i zdolności,
Moje cierpienia i radości,
Moje życie i śmierć.

Oddaję Ci też wszystkich, którzy są mi drodzy i wszystko, czym jestem i co posiadam, abyś Ty sam mógł tym rozporządzać i panować nade mną swoją miłością, teraz i w wieczności. Amen.
*******************************************************

Akt poświęcenia się Duchowi Świętemu

Duchu Święty, Boski Duchu światła i miłości, Tobie poświęcam mój rozum, serce, wolę i całą moją istotę, teraz i na zawsze. Spraw, aby mój rozum był zawsze posłuszny Twoim natchnieniom i by odkrywał Twoją obecność w Kościele, który Ty nieomylnie prowadzisz. Niech moje serce zawsze płonie miłością Boga i bliźniego, a moja wola niech będzie zgodna z wolą Bożą, aby całe moje życie mogło stać się wiernym naśladowaniem życia i cnót naszego Pana i Zbawcy Jezusa Chrystusa, któremu niech będzie cześć i chwała wraz z Ojcem i Tobą na wieki. Amen.

Ojcze nasz i Chwała Ojcu (7 razy)
na uproszenie 7 darów Ducha Świętego

W. Ześlij Ducha Twego, a powstanie życie,

O. I odnowisz oblicze ziemi.

Módlmy się:
Duchu Święty, który napełniasz okrąg ziemi i przenikasz tajniki naszych serc, odnów nas swą ożywczą łaską i spraw, abyśmy byli wiernymi świadkami Twojej prawdy. Ty, który mieszkasz w nas, aby wspomagać naszą słabość, ześlij ogień Twej Bożej mocy, aby oczyścił nas, umocnił i obudził tęsknotę za nową ziemią i nowym niebem. Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Dodano:  23.03.2015 r.  
linia

Odpust parafialny – tytuł kościoła Zwiastowania NMP - Czerwińsk

foto

25 marca 2015 r. /środa/ w uroczystość Zwiastowania Pańskiego zapraszamy wszystkich Parafian i Pielgrzymów do wspólnotowego przeżywania odpustu parafialnego w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Czerwińsku n. Wisłą.

Rozkład Mszy Św. : 7.00, 8.30, 10.00, 11.30, 16.00 /Sakrament Bierzmowania/

*********************************
25 marca, na dziewięć miesięcy przed Bożym Narodzeniem, obchodzimy uroczystość Zwiastowania Pańskiego - Poczęcia Jezusa Chrystusa. Jest to jedna z najważniejszych uroczystości w Kościele. Upamiętnia bowiem przełomową chwilę w dziejach ludzkości i historii zbawienia oraz w życiu cichej i pokornej Bohaterki tego dnia - Maryi Dziewicy poślubionej Józefowi, w mieście Nazaret, w Galilei. Kiedy Maryja z pokorą wypowiedziała słowa: "Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa twego", Słowo stało się Ciałem. Bóg stał się Człowiekiem, aby zbawić świat. Maryja pozostała wierna swemu "tak" przez całe swe ziemskie życie.

/Z Ewangelii według św. Łukasza/

W szóstym miesiącu posłał Bóg anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: "Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami". Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie. Lecz anioł rzekł do Niej: "Nie bój się Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego ojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca". Na to Maryja rzekła do anioła: "Jakże się to stanie, skoro nie znam męża?" Anioł Jej odpowiedział: "Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego". Na to rzekła Maryja: "Oto Ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa!". Wtedy odszedł od Niej anioł (Łk 1, 26-38).

*********************************

"W liturgiczną uroczystość Zwiastowania, powracając jak gdyby do źródeł tajemnicy wiary, uklęknąłem w Grocie Zwiastowania w Nazarecie, gdzie w łonie Maryi >>Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas<< (J 1, 14). W modlitewnym milczeniu można tam usłyszeć >>fiat<< Maryi, które jest jakby echem Bożego >>tak<<, pełnego miłości do człowieka, oraz >>amen<< odwiecznego Syna, które otwiera każdemu człowiekowi drogę zbawienia. (...) Tam, gdzie Bóg stał się człowiekiem, człowiek odnajduje swoją godność i swoje wzniosłe powołanie".

/Słowa Św. Jana Pawła II wypowiedziane na audiencji generalnej po pielgrzymce do Ziemi Świętej; Watykan, 29 marca 2000 r./

*********************************************
Litania na Zwiastowanie Pańskie

Kyrie, elejson. Chryste, elejson. Kyrie, elejson.
Chryste, usłysz nas. Chryste, wysłuchaj nas.
Ojcze z nieba, Boże, zmiłuj się nad nami.
Synu Odkupicielu świata, Boże, zmiłuj się nad nami.
Duchu Święty, Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
Święta Trójco, Jedyny Boże, zmiłuj się nad nami.
O Maryjo, której Archanioł Gabriel zwiastował poselstwo niebieskie, módl się za nami.
O Maryjo, którą Archanioł nazwał pełną łaski i błogosławioną między niewiastami,
O Maryjo, na którą zstąpił Duch Święty,
O Maryjo, którą zacieniła moc Najwyższego,
O Maryjo, po której słowach "niech się stanie" zostały uweselone niebo i ziemia,
O Maryjo, w której łonie Przedwieczne Słowo Ciałem się stało,
O Maryjo, Jutrzenko jaśniejąca, która zwiastowałaś światu przyjście Słońca Sprawiedliwości,
O Maryjo, mężna Niewiasto, która podałaś światu chleb życia,
O Maryjo, kolumno ognista narodu wybranego,
O Maryjo, świątynio wiekuistej chwały,
Od wszystkiego złego, wybaw nas wstawieniem się Twoim.
Od wszelkiego niebezpieczeństwa,
Od sideł szatańskich,
Od pożądliwości ciała,
Od przekraczania przykazań Bożych,

Przez zjawienie się świętego Archanioła,
Przez jego chwalebne pozdrowienie,
Przez jego zwiastowanie przynoszące zbawienie,
Przez udzieloną Ci łaskę Ducha Świętego,
Przez przybycie do Ciebie mocy Najwyższego,

My grzeszni, prosimy Cię, wysłuchaj nas.
Abyś nam łaskę Ducha Świętego wyprosić raczyła,
Abyś nam cnoty potrzebne do zbawienia wyjednać chciała,

Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, przepuść nam, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, wysłuchaj nas, Panie.
Baranku Boży, który gładzisz grzechy świata, zmiłuj się nad nami.

Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi.
I poczęła z Ducha Świętego.

Módlmy się: Boże, z Twej woli w łonie Maryi Dziewicy odwieczne Słowo przyjęło ludzkie ciało; spraw, abyśmy wyznając, że nasz Odkupiciel jest prawdziwym Bogiem i prawdziwym Człowiekiem, zasłużyli sobie na udział w Jego boskiej naturze. Przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego.
Amen.

*************************************************
Modlitwa Anioł Pański - Angelus

Anioł Pański zwiastował Pannie Maryi.
I poczęła z Ducha Świętego.
Zdrowaś Maryjo...

Oto ja Służebnica Pańska.
Niech mi się stanie według słowa twego.
Zdrowaś Maryjo...

A Słowo Ciałem się stało.
I mieszkało między nami.
Zdrowaś Maryjo...

Módl się za nami święta Boża Rodzicielko, abyśmy się stali godnymi obietnic Chrystusowych.

Módlmy się. Łaskę Twoją prosimy Cię Panie racz wlać w serca nasze, abyśmy, którzy przez Zwiastowanie anielskie, Wcielenie Chrystusa Syna Twojego poznali przez mękę Jego i krzyż do chwały zmartwychwstania zostali doprowadzeni. Przez Chrystusa Pana naszego.
Amen.


V. Angelus Domini nuntiavit Mariae.
R. Et concepit de Spiritu Sancto.
Ave, Maria, gratia plena...

V. Ecce ancilla Domini,
R. Fiat mihi secundum verbum tuum.
Ave, Maria, gratia plena...

V. Et Verbum caro factum est,
R. Et habitavit in nobis.
Ave, Maria, gratia plena...

V. Ora pro nobis, sancta Dei Genetrix,
R. Ut digni efficiamur promissionibus Christi.

V. Oremus. Gratiam tuam, quaesumus, Domine, mentibus nostris infunde; ut qui, Angelo nuntiante, Christi Filii tui incarnationem cognovimus, per passionem eius et crucem ad resurrectionis gloriam perducamur. Per eundem Christum Dominum nostrum.
R. Amen.

************************************************
Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego

Duchowa Adopcja Dziecka Poczętego – polega na modlitewnym wstawiennictwie w intencji nieznanego poczętego dziecka, zagrożonego aborcją. Jest to modlitwa odmawiana przez okres 9 miesięcy – tzn. przez czas wzrostu poczętego dziecka w łonie matki. Dotyczy jednego dziecka, które nie jest znane osobie modlącej się; nie są też znani rodzice dziecka. Duchowa adopcja może być podejmowana wielokrotnie, kolejno, po wypełnieniu poprzedniego zobowiązania przez każdego chrześcijanina: osobę dorosłą, młodzież i również dziecko, ale pod opieką rodziców lub opiekunów.
Dzień 25 marca, od 1992 roku, za przyzwoleniem Św. Jana Pawła II, stał się Dniem Świętości Życia. Dzień ten został uznany jako dzień podejmowania zobowiązań Duchowej Adopcji Dziecka Poczętego Zagrożonego Zagładą.



Dodano:  23.03.2015 r.  
linia

Rekolekcje wielkopostne w Bazylice Zwiastowania NMP w Czerwińsku

foto

REKOLEKCJE WIELKOPOSTNE
15 – 17 .03. 2015 roku
Czerwińsk nad Wisłą

REKOLEKCJONISTA KS. ROMUALD PERKA SDB

15. III. 2015 r. Niedziela

Msze Św. 7.00, 8.30, 10.00 /Gorzkie żale/, 11.30, 17.00 - kazania z nauką ogólną.
16.30 Nabożeństwo

16. III. 2015 r. Poniedziałek

Msze Św. 7.00, 10.00, 18.00 – kazania z nauką ogólną
8.10 Msza Św. /szkolna dla dzieci szkoły podstawowej i młodzieży gimnazjalnej/
12.00 Msza Św. /szkolna dla młodzieży - szkoła średnia/
17.30 Nabożeństwo
/Kancelaria parafialna - nieczynna/

17. III. 2015 r. Wtorek

Msze Św. 7.00, 10.00, 18.00 - kazania z nauką ogólną
8.10 Msza Św. /szkolna dla dzieci szkoły podstawowej i młodzieży gimnazjalnej/
12.00 Msza Św. / szkolna dla młodzieży - szkoła średnia/
17.30 Nabożeństwo

Sakrament pokuty i pojednania (spowiedź) sprawowany będzie od niedzieli do wtorku podczas każdej Mszy Św.

***********************************************
Ku dobrej spowiedzi


Ku dobrej spowiedzi (1): Kilka kwestii wstępnych

W dniach rekolekcji wielkopostnych i w czasie poprzedzających Święta Wielkanocne proponuję cykl refleksji dotyczących Sakramentu Pokuty. Przedświąteczne porządki w domu są ważne. Porządki w sercu – dobra spowiedź – najważniejsze!

Kilka kwestii wstępnych.
Niekiedy dają się słyszeć takie głosy: „Ja się spowiadam przed Panem Bogiem. Nie będę się spowiadać przed księdzem”.
Pan Bóg tak sprawy ułożył, że sami sobie nie możemy dać zbawienia. Zbawienie jest suwerennym darem Boga i przychodzi do nas przez ludzi. Na przykład nikt z nas nie może sam sobie udzielić Chrztu czy innych sakramentów. We wspólnocie Kościoła jedni drugim służymy. Człowiek jest ważny. Najważniejszy i ponad wszystkim jest Pan Bóg, ale działa przez naszych bliźnich, abyśmy mogli cieszyć się darem zbawienia. W Sakramencie Pokuty, w którym mamy do czynienia z pośrednictwem kapłana, Pan Jezus odpuszcza nam grzechy.
Są dwie różniące się od siebie kwestie: ważność i owocność.
Do ważnego rozgrzeszenia ze strony kapłana wystarczy, aby był ważnie wyświęconym kapłanem, nie miał przeszkody kanonicznej (kary), miał upoważnienie kompetentnej władzy (ordynariusza), właściwie wypowiedział formułę rozgrzeszenia oraz – rozgrzeszając – miał intencję czynienia tego, co czyni Kościół. W niebezpieczeństwie śmierci ważnie rozgrzesza każdy kapłan, nawet ten, który pozostaje w karach kościelnych lub został przeniesiony do stanu świeckiego (kapłanem być nie przestaje, święcenia kapłańskie są nieusuwalne). Ważnie rozgrzesza każdy kapłan spełniający powyższe warunki, choćby sam był w grzechu ciężkim (co nie daj Boże), bo ważność sakramentu nie zależy od świętości szafarza (skutek ex opere operato).
Oczywiście, kapłan powinien żyć w stanie łaski uświęcającej, powinien być święty. Wtedy, gdy tak jest, spełnia on swoją posługę bardziej owocnie. Tak o tym poucza Kościół:
„Sama zaś świętość prezbiterów wiele wnosi do owocnego wypełniania ich posługi. Jakkolwiek bowiem łaska Boża może dokonywać dzieła zbawienia przez niegodnych także szafarzy, to jednak Bóg woli okazywać swoje cudowne dzieła zwykłą drogą przez tych, którzy stawszy się bardziej uległymi poruszeniom i kierownictwu Ducha Świętego, mogą ze względu na swe ścisłe zjednoczenie z Chrystusem i świętość życia powiedzieć z Apostołem: «I żyję już nie ja, ale żyje we mnie Chrystus» (Gal 2, 20)” (Sobór Watykański II, Dekret o posłudze i życiu kapłanów Presbyterorum ordinis, 12).

Czy księża wymyślili Sakrament Pokuty?

Sakrament Pokuty ustanowił Pan Jezus. I złożył ten dar w ludzkie ręce. Pośrednictwo człowieka – kapłana – w naszym jednaniu się z Bogiem jest zamierzone przez Chrystusa. Na ten temat mówi nam Pismo święte przynajmniej w trzech miejscach:
* Rozmowa ze św. Piotrem. „Na to Jezus mu rzekł: «Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem nie objawiły ci tego ciało i krew, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr czyli Skała, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie»” (Mt 16, 17-19).
* Spotkanie z uczniami. „Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: «Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam». Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: «Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane»” (J 20, 19-23).
* Polecenie św. Jakuba. „Wyznawajcie zatem sobie nawzajem grzechy” (Jk 5, 16).
W podejściu z wiarą do Sakramentu Pokuty mogą nam być pomocne jeszcze inne teksty biblijne:
* „Nie zazna szczęścia, kto błędy swe ukrywa;
kto je wyznaje, porzuca – ten miłosierdzia dostąpi”
(Prz 28, 13).
* „Jeżeli mówimy, że nie mamy grzechu,
to samych siebie oszukujemy
i nie ma w nas prawdy.
Jeżeli wyznajemy nasze grzechy,
Bóg jako wierny i sprawiedliwy
odpuści je nam
i oczyści nas z wszelkiej nieprawości”
(1 J 1, 8-9).
Pan Jezus ustanowił Sakrament Pokuty. Z ustanowienia Chrystusa pośrednictwo ludzkie umożliwia nam przyjęcie daru zbawienia. I sami szafarze Sakramentu Pokuty – biskupi i kapłani – też się spowiadają.
Panie Jezu, pomóż nam z wiarą i wdzięcznością cieszyć się Twoim darem zbawienia, którego hojnie udzielasz nam przez Kościół, przez kapłana – w Sakramencie Pokuty.
„Albowiem tak mówi Pan Bóg, Święty Izraela:
«W nawróceniu i spokoju jest wasze ocalenie,
w ciszy i ufności leży wasza siła».
Lecz Pan czeka, by wam okazać łaskę,
i dlatego stoi, by się zlitować nad wami,
bo Pan jest sprawiedliwym Bogiem.
Szczęśliwi wszyscy, którzy w Nim ufają!”
(Iz 30, 15.18).
Ks. Jacek Bałemba SDB

Ku dobrej spowiedzi (2): Celebracja Sakramentu Pokuty

Sakrament Pokuty jest świętym obrzędem, jest spotkaniem z Panem Bogiem bogatym w miłosierdzie. Dlatego ważne jest, aby zarówno postawa naszego serca, jak i staranne przygotowanie, i przebieg celebracji, odpowiadały godności tego sakramentu. Dotyczy to zarówno spowiednika, jak i penitenta.
Przystępując do spowiedzi. Mówię do Pana Boga. Ale jako penitent muszę uwzględnić, że słucha mnie spowiednik (kapłan, biskup lub papież). Mówię zatem wyraźnie a wyznania grzechów dokonuję w sposób klarowny i jednoznaczny – nie ogólnikowy. Przed wyznaniem grzechów można powiedzieć krótko, kim jestem (np. uczniem, studentem, mężem, ojcem, żoną, matką, osobą samotną…). Nigdy nie przedstawiamy się personalnie – nawet tylko z imienia.
Należy potem podać wyraźnie i krótko trzy kwestie:
* kiedy ostatni raz byłem u spowiedzi,
* czy odprawiłem pokutę zadaną na poprzedniej spowiedzi,
* czy nie zataiłem jakiegoś grzechu przy poprzednich spowiedziach (do poważnej kwestii zatajenia grzechu przyjdzie nam jeszcze powrócić).
Dopiero później wyznaję swoje grzechy. Odchodząc od konfesjonału wypada spowiednikowi podziękować słowami „Bóg zapłać” – taki wyraz kultury osobistej wobec spowiednika dobrze świadczy o penitencie.
Zalecaną przez Kościół lekturę fragmentu Pisma świętego dobrze jest zrealizować we własnym zakresie, jeszcze przed spowiedzią, bo kapłani zwykle nie czytają Biblii podczas celebracji Sakramentu Pojednania. Można wybrać np. Ps 51(50) lub Łk 15, albo J 8, 1-11.

Przebieg celebracji:
* Penitent klęka przy konfesjonale i mówi: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.
* Spowiednik odpowiada: Na wieki wieków. Amen.
Może krótkimi słowami zachęcić penitenta do ufności w Miłosierdzie Boże.
* Penitent żegna się: W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Jestem… U spowiedzi ostatni raz byłem… Pokutę odprawiłem (lub: nie), grzechu nie zataiłem (lub: zataiłem), obraziłem Pana Boga następującymi grzechami…
Teraz wyznaje grzechy. Następnie mówi: Więcej grzechów nie pamiętam. Za wszystkie grzechy serdecznie żałuję i postanawiam poprawę a ciebie, ojcze duchowny, proszę o naukę, pokutę i rozgrzeszenie (lub: o pojednanie mnie z Bogiem i Kościołem).
* Spowiednik udziela nauki, ewentualnie stawia konieczne czy pomocne pytania, po czym zadaje pokutę do odprawienia i udziela rozgrzeszenia:
Bóg, Ojciec miłosierdzia, który pojednał świat ze sobą przez śmierć i zmartwychwstanie swojego Syna i zesłał Ducha Świętego na odpuszczenie grzechów niech ci udzieli przebaczenia i pokoju przez posługę Kościoła. I ja odpuszczam tobie grzechy w Imię Ojca + i Syna, + i Ducha Świętego.
* Penitent, w czasie gdy spowiednik udziela rozgrzeszenia, żałuje za grzechy bijąc się w piersi i mówi po cichu: Boże bądź miłościw mnie grzesznemu. Gdy kapłan kończy wypowiadać formułę rozgrzeszenia, penitent odpowiada: Amen.
* Spowiednik: Wysławiajmy Pana, bo jest dobry.
* Penitent: Bo Jego miłosierdzie trwa na wieki.
* Spowiednik: Pan odpuścił Tobie grzechy. Idź w pokoju.
* Penitent mówi: Bóg zapłać. Odchodzi od konfesjonału.
Szlachetnym zwyczajem jest ucałowanie kapłańskiej stuły (wiele o jej mocy mogliby powiedzieć egzorcyści).
Penitent idzie przed ołtarz, aby w skupieniu podziękować Panu Bogu za łaskę przebaczenia. Może to uczynić na przykład tekstem Psalmu 32(31) lub z najwyższą czcią trzykrotnie uwielbiając Pana Boga słowami: Chwała Ojcu i Synowi, Duchowi Świętemu jak była na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen. Można też skorzystać z formuł dziękczynnych zamieszczonych w katolickich modlitewnikach.
Następnie penitent dokładnie odprawia pokutę zadaną przez spowiednika.
Ks. Jacek Bałemba SDB

Ku dobrej spowiedzi (3): Rachunek sumienia

Do spowiedzi trzeba się przygotować! To oczywiste. Nieporozumieniem byłoby zaraz po wejściu do kościoła rozglądać się za najkrótszą kolejką do konfesjonału, aby jak najszybciej się wyspowiadać. Demon pośpiechu może nas łatwo zwodzić. Sprawy Boże należy traktować poważnie, z szacunkiem i bez pośpiechu.

Kościół nam jasno i wyraźnie mówi o tym, co jest konieczne, aby Sakrament Pokuty przyjąć ważnie i godnie. Chodzi tu o pięć warunków dobrej spowiedzi:
1. Rachunek sumienia.
2. Żal za grzechy.
3. Mocne postanowienie poprawy.
4. Wyznanie grzechów czyli szczera spowiedź.
5. Zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu.
Te pięć warunków powinniśmy wypełnić najlepiej, jak możemy – starannie.

Pierwszym warunkiem jest rachunek sumienia. Trzeba dokładnie poznać stan swojego sumienia. Trzeba przeanalizować swoje życie pod kątem 10 Przykazań Bożych i 5 Przykazań Kościelnych, przykazania miłości Boga i bliźniego oraz pod kątem wiary, nadziei i miłości. Tutaj diabeł nas łatwo zwodzi, bo często uważamy się za, w gruncie rzeczy, porządnych ludzi. Nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo przez nasze grzechy naruszamy życiodajną więź miłości z Panem Bogiem!
Koniecznie przed rachunkiem sumienia pomódlmy się do Ducha Świętego – choćby najprostszym wezwaniem Przyjdź, Duchu Święty! Prosimy, aby nam pomógł dokładnie i szczegółowo przypomnieć sobie wszystkie nasze grzechy, zaniedbania, niewierności – aby to, co jest ukryte w ciemnościach naszej pamięci czy niepamięci, klarownie wydobył do światła.
2 pytania wstępne:
Czy dokładnie odprawiłem pokutę, którą spowiednik zadał mi przy poprzedniej spowiedzi?
Czy nie zataiłem jakiegoś grzechu przy moich poprzednich spowiedziach?
2 pytania podstawowe:
Jak wyglądała moja modlitwa?
Jak wyglądało moje uczestnictwo we Mszy świętej?
Analizuję swoje życie w świetle 10 Przykazań Bożych i 5 Przykazań Kościelnych oraz przykazania miłości Boga i bliźniego.
Sięgając pamięcią do okresu od ostatniej ważnej spowiedzi, dokładnie trzeba przeanalizować swoje wnętrze: myśli, pragnienia, wyobrażenia, pożądania, postawy, decyzje. Analizuję czy nie używałem do grzesznych celów mojego rozumu i moich zmysłów: wzroku, słuchu, dotyku, smaku, powonienia.
Analizuję słowa – wypowiadane (pisane) do bliźnich i do Pana Boga.
Przypominam sobie dokładnie swoje czyny – wobec bliźnich, Pana Boga, nas samych. Czy ktoś nie cierpiał/cierpi z powodu moich win?
Przyglądam się także uważnie, jak podchodzę do moich zadań życiowych, jak wywiązuję się z moich codziennych obowiązków domowych, zawodowych, szkolnych, związanych z moim powołaniem itp..
Pomyślę także uważnie czy nie zaniedbałem jakiegoś dobra, które mogłem spełnić a nie spełniłem – to jest grzech zaniedbania.

Konieczne jest rozliczenie się z pracy nad sobą, z walki z wadami, jakimi są:
1. Pycha.
2. Chciwość.
3. Nieczystość.
4. Zazdrość.
5. Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu.
6. Gniew.
7. Lenistwo.
Z racji na natarczywe rozpowszechnianie w mass mediach niemoralnych wzorców, poglądów i zachowań trzeba zwracać dzisiaj szczególną uwagę na klarowną ocenę moralną i wyraźną dezaprobatę niezwykle ciężkich, obrażających Pana Boga grzechów w zakresie VI Przykazania Bożego oraz przeciwko życiu ludzkiemu. Do nich należą na przykład: związki nieformalne, pornografia, masturbacja, sodomia (grzechy homoseksualne), stosowanie środków wczesnoporonnych (aborcja), w małżeństwie – antykoncepcja (np. środki antykoncepcyjne, stosunek przerywany), śmiercionośna procedura in vitro itp..

Analizujemy także czy nie popełnialiśmy tzw. grzechów cudzych, do których należą:
1. Do grzechu radzić.
2. Grzech nakazywać.
3. Na grzech drugich zezwalać.
4. Innych do grzechu pobudzać.
5. Grzech drugich pochwalać.
6. Na grzech drugich milczeć.
7. Grzechu nie karać.
8. Do grzechu drugiemu pomagać.
9. Grzechu innych bronić.

Są jeszcze wyjątkowo ciężkie grzechy – tzw. grzechy wołające o pomstę do nieba:
1. Umyślne zabójstwo.
2. Grzech sodomski.
3. Uciskanie ubogich, wdów, sierot.
4. Zatrzymanie zapłaty robotnikom.

Do dokładnego rachunku sumienia możemy posłużyć się katolickimi schematami, zamieszczonymi np. w niektórych książeczkach do nabożeństwa lub wydanych osobno. Piszę katolickimi, bo bywają – niestety – i takie schematy, które z racji ogólnikowości mogą raczej usypiać sumienie niż je rozbudzać, uwrażliwiać i uczyć klarowności szczegółowych rozróżnień we wszystkich dziedzinach ludzkiego życia. Do jednego z lepszych rachunków sumienia można zaliczyć osobno wydany rozbudowany schemat autorstwa ks. dr. Włodzimierza Cyrana.
Niekiedy można usłyszeć czy wyczytać takie błędne a ładnie brzmiące sformułowania, wypowiadane czy pisane w kontekście przygotowania do Sakramentu Pokuty: „Pan Bóg nie jest buchalterem, który żąda szczegółowych rozliczeń. Pan Bóg jest kochającym Ojcem”. Niestety, przez takie nieodpowiedzialne twierdzenia, które jakoby miały zwalniać nas od szczegółowego rachunku sumienia, można komuś czy samemu sobie „zafundować” nawet na kilkadziesiąt lat jedno pasmo świętokradzkich spowiedzi i Komunii Świętych. Problem wagi najpoważniejszej! Igranie z niebezpieczeństwem wiecznego potępienia.
Krótko: do spowiedzi należy przygotowywać się dokładnie i szczegółowo. Tego uczą nas Święci – jakaż u nich wrażliwość sumienia! Trzeba na to przygotowanie poświęcić uczciwie trochę czasu – w domu lub w kościele, ale nie chybcika, stojąc już w kolejce do konfesjonału. Precz z demonem pośpiechu! Traktujemy Pana Jezusa obecnego w Sakramencie Pokuty poważnie. On nas traktuje poważnie. To spotkanie wymaga przygotowania. I miłości. A miłość zwraca uwagę na szczegóły.
Jedna uwaga praktyczna: zrobienie dokładnego rachunku sumienia nie jest łatwe, wymaga trudu. Łatwiej nam będzie przygotować się do spowiedzi, gdy nabierzemy wprawy poprzez codzienny wieczorny rachunek sumienia – z danego dnia.
Ks. Jacek Bałemba SDB

Ku dobrej spowiedzi (4): Żal za grzechy

Do spowiedzi trzeba się przygotować. Na to przygotowanie trzeba poświęcić czas. Po modlitwie do Ducha Świętego i dokładnym rachunku sumienia wzbudzamy w swoim sercu żal za grzechy.
Żal za grzechy jest najważniejszym warunkiem spowiedzi. Jest on konieczny, aby Sakrament Pokuty był przyjęty ważnie, tzn. aby łaska przebaczenia skutecznie dotknęła mojego serca. Bez żalu za grzechy spowiedź jest nieważna, choćbyśmy spowiadali się dokładnie i szczerze, i choćby kapłan wypowiedział nad nami słowa rozgrzeszenia.

Może być żal niedoskonały (np. z obawy wiecznym potępieniem, przed piekłem). Żal niedoskonały jest naznaczony egoizmem i lękiem. Tam moje „ja” jest dominujące.
Natomiast żal doskonały wzbudzamy z miłości ku Panu Bogu. Tu moja postawa jest o wiele bardziej dojrzała: Bóg jest w centrum. Z miłości ku Niemu żałuję za popełnione zło i za zaniedbanie dobra. Kto kocha Pana Boga szczerze a nie deklaratywnie, ten nie ma z tym problemu.
Do ważnego przyjęcia Sakramentu Pokuty wystarczy żal niedoskonały, ale jest on absolutnym minimum. Zawsze warto uczynić pewien wysiłek duchowy, aby z pokorą zwrócić się do Boga i z miłości ku Niemu szczerze przeprosić Go za swoje grzechy.
Żal możemy wyrazić – najprościej – bijąc się w piersi i mówiąc „Boże, bądź miłościw mnie, grzesznemu” lub posługując się odpowiednimi modlitwami zamieszczonymi w katolickich modlitewnikach.
Pomocą w wyrażeniu żalu doskonałego mogą być na przykład: Psalm 51(50), rozważanie dobroci Boga i Męki Pana Jezusa, popatrzenie z miłością na Krzyż.
Pięknym i zachowującym pełną aktualność jest katechizmowy Akt żalu, który w zwartej formule wyraża istotę żalu doskonałego:

Ach żałuję za me złości
jedynie dla Twej miłości.
Bądź miłościw mnie, grzesznemu,
do poprawy dążącemu.
Żal za grzechy łączy się ściśle z mocnym postanowieniem poprawy.
Ks. Jacek Bałemba SDB

Ku dobrej spowiedzi (5): Mocne postanowienie poprawy

Jesteśmy w samym centrum poważnej problematyki dotyczącej Sakramentu Pokuty. Trzeba do tych kwestii podchodzić nie powierzchownie czy rutynowo, ale rzetelnie i uczciwie, a w szczerym kontakcie z Panem Bogiem na modlitwie dorastać do coraz bardziej dojrzałego przeżywania Sakramentu Pojednania.
Mówimy o postawach i decyzjach, które warunkują ważne i godne przyjęcie tego Sakramentu. Spowiedź to nie automat: przycisnę przycisk i wyskoczy batonik. Coś tam powiem i ksiądz rozgrzeszy. Coś tam powiem!
Do najistotniejszych warunków Sakramentu Pokuty należy – oprócz żalu za grzechy – mocne postanowienie poprawy.
Mocne postanowienie poprawy. Aby spowiedź była ważna, trzeba w swoim sercu wyraźnie postanowić poprawę, to znaczy podjąć wyraźną decyzję zerwania z grzechem i zerwania z okolicznościami, które mnie do grzechu prowadzą. Tu warto przypomnieć, że samo dobrowolne narażanie się na grzech ciężki już jest grzechem ciężkim.
Mocne postanowienie poprawy to decyzja – wybór dobra i tylko dobra. To muszę Panu Bogu jasno i szczerze powiedzieć: Panie Boże, nie chcę więcej grzeszyć, chcę czynić dobro i tylko dobro.

Niedorzecznością byłoby domaganie się od spowiednika rozgrzeszenia, kiedy nie ma się najmniejszej woli zmiany życia. Tak może się zdarzyć na przykład w coraz częściej spotykanych sytuacjach zamieszkania młodych razem przed ślubem albo w ogóle bez ślubu. Przed Wielkanocą przylecą do spowiedzi. Po co? Albo: jak ktoś kradł, tak dalej myśli kraść. Jak oszukiwał na podatkach, tak nie myśli z tym zerwać. Jak znieważał swoich domowników, tak nie myśli się zmienić. Jak stosował/-a środki antykoncepcyjne, tak nie myśli o najmniejszej zmianie tego destrukcyjnego procederu. Jak narażał się na takie czy inne grzechy, tak nie myśli o tym, aby unikać bliskich okazji do grzechu. Jak nie modlił się, tak dalej nie myśli modlić się. Jak zaniedbywał uczestnictwo w niedzielnej Mszy Świętej, tak dalej nie myśli o regularnym w niej uczestnictwie. Może być wiele innych sytuacji.
Z bezwstydnym czołem domagać się rozgrzeszenia w takich sytuacjach, może jeszcze z deklaracją, że przecież „jestem katolikiem”, byłoby zaprzeczeniem wiary i znakiem głębokiego niedorozwoju duchowego.
Powiedzmy to jasno: sytuacja bezmyślności i stawiania grzechu i własnych grzesznych przywiązań ponad Pana Boga i Jego Wolę dyskwalifikuje katolika od sakramentalnego rozgrzeszenia – nie z kaprysu spowiednika, ale z braku dyspozycji penitenta!
Tu uwaga: takie wybrakowane spowiedzi mogą się zdarzyć – nie tylko – przy okazjonalnych, pospiesznych, na chybcika odprawianych spowiedziach np. z okazji czyjegoś ślubu, pogrzebu czy chrztu, „bo chciałbym przystąpić do Komunii” albo „bo mam być chrzestnym/chrzestną”. Lepiej wtedy nie przychodzić do konfesjonału. Jeszcze lepiej jest nawrócić się szczerze!
Jeśli ktoś deklarowałby wobec spowiednika gotowość przemiany życia, ale w sercu wcale o tym nie myślał, to oczywiście nawet jeśli kapłan w dobrej wierze wypowie słowa rozgrzeszenia, to jest to spowiedź świętokradzka a więc nieważna – rozgrzeszenie nie nastąpiło. Co więcej – wtedy penitent obciążył swoje sumienie jeszcze dodatkowym grzechem kłamstwa oraz znieważenia Sakramentu.
Są to sprawy poważne i zdaje się, że częste nauczanie na ten temat jest dzisiaj konieczne, abyśmy, myśląc o spowiedzi, nie ugrzęźli w lekkomyślnie powtarzanych kilku niezobowiązujących ogólnikach o miłosierdziu Bożym.
Powiedzmy to jasno i wyraźnie: do ważnego rozgrzeszenia konieczna jest szczera wewnętrzna dyspozycja – decyzja poprawy swojego postępowania, decyzja unikania grzechu, decyzja zerwania z grzesznymi przywiązaniami, decyzja unikania niebezpiecznych okazji do grzechu, decyzja naprawienia wyrządzonego zła. Taka postawa jest oznaką szczerego nawrócenia, jest wyrazem wiary. Tak przyjmuje Sakrament Pokuty katolik dojrzały duchowo.
Ks. Jacek Bałemba SDB

Ku dobrej spowiedzi (6): Wyznanie grzechów czyli szczera spowiedź

Do spowiedzi trzeba się przygotować! Po pokornej modlitwie, po dokładnym rachunku sumienia, szczerym żalu za grzechy i mocnym postanowieniu poprawy możemy spokojnie zbliżyć się do konfesjonału, aby szczerze wyznać swoje grzechy. Nie spieszmy się!

Kodeks Prawa Kanonicznego stanowi:
„Kan. 960. Indywidualna i integralna spowiedź oraz rozgrzeszenie stanowią jedyny zwyczajny sposób, przez który wierny, świadomy grzechu ciężkiego, dostępuje pojednania z Bogiem i Kościołem.
Kan. 988 § 1. Wierny jest obowiązany wyznać co do liczby i rodzaju wszelkie grzechy ciężkie popełnione po chrzcie, a jeszcze przez władzę kluczy Kościoła bezpośrednio nie odpuszczone i nie wyznane w indywidualnej spowiedzi, które sobie przypomina po dokładnym rachunku sumienia.
§ 2. Zaleca się wiernym, by wyznawali także grzechy powszednie”.

Zatem: aby spowiedź była ważna, trzeba wyznać dokładnie wszystkie swoje grzechy ciężkie. Jest to obowiązek integralności wyznania. Należy dokładnie wyznać grzechy uwzględniając trzy aspekty:
* Jakie grzechy?
* W jakich okolicznościach popełnione?
* Ile razy?
Podajemy więc dokładnie: rodzaj grzechu, ważniejsze okoliczności i liczbę.
Obowiązek pełnej integralności wyznania dotyczy wszystkich grzechów ciężkich.
Nie utrudniajmy spowiednikowi pracy spowiadając się ogólnikowo. Wtedy spowiednik ma obowiązek postawienia pytań.
Spowiadamy się wyraźnie i na tyle głośno, aby spowiednik mógł dokładnie usłyszeć nasze wyznanie.

Diabeł kusi przy spowiedzi:
* do ogólnikowych wyznań,
* do fałszywego wstydu, przemilczania niektórych grzechów,
* do odkładania na później pewnych kwestii (np. do następnej spowiedzi),
* do przewrotnego wykorzystania okoliczności (np. powiem jakiś trudny do wyznania grzech, gdy organy głośniej zagrają, albo powiem ciszej i niewyraźnie, zwłaszcza, gdy spowiednik nie ma idealnego słuchu).
Mogą być i inne przemyślne pułapki złego. Uważajmy, bo diabeł ma w tym interes, aby nasze spowiedzi nie były dobrze odprawiane. Na ten temat wielokrotnie z troską mówił do młodzieży św. Jan Bosko.
Diabła tutaj zwyciężamy pełną szczerością i odważną klarownością wyznania. Najprościej. W tym przypadku szczerość ma moc egzorcyzmującą – przeciwnik ucieka.
Jakim dobrodziejstwem jest szczera spowiedź! Przynosi pokój serca.

Dwie uwagi:
* Spowiadamy się tylko ze swoich własnych grzechów. Nigdy z cudzych! :)
* Podczas spowiedzi wyznajemy swoje grzechy a nigdy nie chwalimy się swoimi osiągnięciami i zasługami. Humorystycznie brzmiałaby na przykład taka wypowiedź: „Do kościoła chodzę, pacierz mówię, więcej grzechów nie pamiętam”.

In breve: Szczera spowiedź czyli wyznanie grzechów. Mamy obowiązek wyznać w konfesjonale wszystkie grzechy ciężkie. Wyznawajmy także grzechy powszednie, tym bardziej, że niestety coraz więcej osób zatraca wrażliwość sumienia i to, co jest grzechem ciężkim, traktują jak sprawę błahą. Przy wyznawaniu grzechów ciężkich obowiązuje nas tzw. integralność wyznania czyli całościowość. Co to znaczy? Mamy wyznać dokładnie wszystkie grzechy podając spowiednikowi trzy sprawy: jaki grzech, ważniejsze okoliczności i liczbę grzechów.
Trzymajmy się z wielką dokładnością tych zasad, aby kapłan nie musiał się dopytywać i abyśmy ustrzegli się niebezpieczeństwa świętokradzkiej spowiedzi. Zawsze spowiadajmy się dokładnie i szczerze, tak jakby to była ostatnia spowiedź w naszym życiu. Bezpieczna i dobroczynna zasada. Mobilizująca!
Ks. Jacek Bałemba SDB


********************************************************

Po co komu rekolekcje?

Przychodzi Wielki Post i w kościele słyszymy stare jak świat ogłoszenie: „w takich, a takich dniach, w naszej parafii odbędą się rekolekcje wielkopostne”. Reagujemy dość spokojnie, wiedząc, że rekolekcje w Wielkim Poście to coś normalnego. Problem jednak polega na tym, czy wziąć w nich udział. Niektórzy uważają, że rekolekcje to zwykła praktyka wielkopostna, na którą zwołuje się ludzi po to, by im przemówić do rozumu. Inni znów widzą w nich, ciągnące się w nieskończoność nauki, w których powtarza się w kółko to samo. Są wreszcie i tacy, którzy nie dadzą się nabrać na groźbę piekła, czy wiecznego potępienia, którymi zwykło się straszyć uczestników rekolekcji. Myślę również, że niektórzy ludzie swój udział w rekolekcjach uzależniają także od własnego nastroju, sytuacji życiowej, poziomu religijności, jaki reprezentują oraz z tzw.: „potrzeby serca”.

Wielu z nas jednak zanim podejmie decyzję pójścia do kościoła na rekolekcje wielkopostne, powinno zadać sobie pytanie: „Po co one właściwie są?”.

Odpowiadając na to pytanie, chciałbym najpierw określić, czym na pewno nie są rekolekcje wielkopostne. To bowiem pomoże nam lepiej zrozumieć sens i praktykowanie rekolekcji świętych w Kościele.
Rekolekcje na pewno nie są tzw.: „praniem mózgu”, gdzie próbuje się wiele treści na raz wpoić słuchaczom do głowy. Nie można też o nich mówić, że są sposobem wyciągania na wierzch wszelkich, „ludzkich brudów", po to tylko, aby nas poniżyć i ośmieszyć. W rekolekcjach też nie można upatrywać chęci wyżywania się kaznodziei na słuchających go wiernych, lub też formy tzw.: „głaskania ich”, aby chętniej na nie przychodzili. Rekolekcje nie są również po to, abyśmy mogli spełnić swój chrześcijański obowiązek i wziąć udział w praktyce, którą Kościół nakazuje wypełnić. Nie powinno się na nie uczęszczać tylko dlatego, że będzie okazja posłuchać kogoś innego, lub oczekiwać, że rekolekcjonista w swoich naukach powie coś interesującego i oryginalnego. Podobnie jest z motywacją, jaka powinna nam towarzyszyć w pójściu do Kościoła na rekolekcje. Otóż na rekolekcje nie możemy przychodzić z ciekawości, w poszukiwaniu sensacji lub też w chęci upojenia się pięknem wymowy i kunsztem oratorskim kaznodziei. Nie wolno nam również traktować ich czysto zewnętrznie. Sama obecność, słuchanie nauk i przystąpienie do sakramentu pokuty nie wystarczą, choć stanowią pewne minimum.

W tym kontekście warto sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego wielu nie bierze udziału w rekolekcjach świętych? Co powoduje, że nie czują w ogóle takiej potrzeby?

Myślę, że główną przyczyną jest zanikanie życia religijnego w polskich rodzinach. Coraz częściej zauważa się, że u wielu ludzi sprawy religii i wiary schodzą na dalszy plan życia. Nie mówi się o nich, nie rozmawia, traktuje jako drażliwy temat i chowa gdzieś w zakamarkach ludzkiego serca. Tak samo jest z rekolekcjami. Czyż można oczekiwać, że przyjdzie na nie człowiek, który żyje z dala od Boga i Jego spraw? Czy rzeczywiście mają one jakieś znaczenie dla tych, którzy wiecznie nie mają czasu, są zabiegani i mają zawsze tysiące spraw na głowie? Czy rekolekcje przyprowadzą do kościoła ludzi pochłoniętych tylko i wyłącznie gromadzeniem dóbr doczesnych, dorabiających się bogactw i pomnażających swoje majątki za wszelką cenę; ludzi wykorzystujących swój status społeczny, żerujących na krzywdzie ludzkiej i żyjących w sprzeczności z prawem Bożym?
Myślę, że nie zobaczymy na rekolekcjach również i tych, którzy do spraw wiary podchodzą obojętnie i lekceważąco, twierdzą, że nie mają grzechów, nie potrzebują nawrócenia i nie trzeba ich pouczać, jak mają żyć. Nie zobaczymy też na nich ludzi zbuntowanych, obrażonych na cały świat, wiecznie niezadowolonych, mających o sobie wielkie mniemanie i pełnych pogardy dla innych. Słowem, rekolekcje nie pociągną do kościoła, ani wielkich tego świata, którzy opływają w dostatek, ani nędzarzy, którzy nie mają nic. Nie znajdą się tu również ludzie przeciętni, dla których życie religijne jest jedynie dodatkiem do smutnej rzeczywistości życia.

Komu więc są potrzebne rekolekcje i po co je odprawiać, jeśli tak dużo jest ludzi, którzy na nie i tak nie przyjdą?

Odpowiadając sobie na to pytanie, trzeba od razu zaznaczyć, że w dzisiejszych czasach nie można liczyć na tłumy, na pełne kościoły wiernych, którzy z miłości do Boga przyjdą do naszych świątyń, aby wziąć udział w rekolekcjach świętych. Wielu ludziom i to niestety katolikom, coraz częściej brakuje wewnętrznej motywacji i chęci do spotkania się z Bogiem w modlitwie, w Eucharystii i w sakramencie pojednania.
Tymczasem rekolekcje święte, a zwłaszcza wielkopostne, to czas mojego osobistego spotkania z Bogiem. Uczestnicząc w nich otwieram się na działanie Boga, który chce coś do mnie powiedzieć, pouczyć mnie, jak mam dalej żyć, jak postępować, by to moje życie było prawdziwie chrześcijańskie. Rekolekcje święte odprawiam po to, by spojrzeć w siebie, zobaczyć stan mojego serca i duszy, aby poszukać odpowiedzi na pytania, które wciąż sobie zadaję. Uczestnictwo w rekolekcjach skłania mnie do refleksji, pomaga stanąć w prawdzie przed Bogiem i odsłonić przed Nim całą moją grzeszność. Człowiek wiary najlepiej rozumie, że sam, o własnych siłach nie jest w stanie podźwignąć się ze swoich upadków, potrzebuje więc nawrócenia. Rekolekcje mają właśnie taką moc. Jeśli ktoś autentycznie je przeżywa szybko zauważy, że w jego sercu dzieje się coś bardzo ważnego, coś co zmienia go wewnętrznie i otwiera na innych. Rekolekcje są też po to, aby „oderwać” człowieka od jego ziemskich przywiązań, a zbliżyć bardziej do spraw Bożych. Dlatego też tak wiele w naukach rekolekcyjnych mówi się o modlitwie, o pojednaniu z Bogiem i osiągnięciu zbawienia. Czas świętych rekolekcji może uleczyć nasze serca, poruszyć sumienia i oczyścić z grzechów nasze nieśmiertelne dusze. Wszystko jednak zależy od naszej decyzji. Kto ją podejmie i wykona, kto rozumie potrzebę odprawienia rekolekcji świętych, tego nie trzeba specjalnie zapraszać do kościoła.
Rekolekcje więc są tylko dla niektórych, a nawet powiedziałbym dla wybranych. W większości przychodzą na nie ludzie, których zawsze można spotkać na niedzielnej Mszy św. czy też u spowiedzi z okazji pierwszego piątku miesiąca. Czasem jednak, i to jest zadawalające, przyjdzie na nie, jakaś zagubiona owieczka, lub młody człowiek, która szuka swego miejsca w życiu.
Trzeba mieć świadomość konieczności ciągłego naszego nawracania się, wewnętrznej przemiany i zerwania z grzechem. Pamiętajmy, że my ludzie wiary całe życie odprawiamy rekolekcje, a każdy dobrze przeżyty dzień, pokonany grzech i uczynione dobro, to właśnie owoce tego błogosławionego czasu.
Opracował Andrzej /Nasz Kościół - nr 226 - Luty 2012/


Dodano:  04.03.2015 r.  
linia

Wieczernik Modlitwy w Czerwińsku nad Wisłą

foto

7 marca 2015 r. - tak jak w każdą pierwszą sobotę miesiąca w godzinach od 10:30 - do 15:30 serdecznie zapraszamy na spotkanie modlitewne do Sanktuarium Maryjnego w Czerwińsku nad Wisłą na „ Wieczernik Modlitwy”. Jest to nabożeństwo w intencji przybywających pielgrzymów.
Prosimy uczestników spotkania modlitewnego o ciepły ubiór ze względu na miejsce spotkania – namiot w ogrodzie różańcowym.
Posługę muzyczną podejmuje zespół Echo Maryi z Łomianek.
Zapraszamy również do do słuchania Radia Konsolata:
www.konsolata.pl/radio

Zobacz i posłuchaj klikając tutaj

PROGRAM WIECZERNIKA :
Program spotkania:
10.30 - Różaniec i Adoracja Najświętszego Sakramentu
12.00 - Msza św. w intencji Pielgrzymów
13.30 - Przerwa na posiłek
14.30 - Modlitwa pod Krzyżem i Koronka do Bożego Miłosierdzia
15.30 - Błogosławieństwo

O WIECZERNIKACH

Prowadzone są w duchu:
- uwielbienia Boga bogatego w miłosierdzie,
- wynagradzania Bogu za wszelkie zło popełniane na świecie.

W intencjach:
- pielgrzymów przybywających do Sanktuarium w Czerwińsku
- ludzi chorych, z prośbą o uzdrowienie duszy
i ciała,
- w intencji rodzin, z prośbą o miłość, jedność
i pokój w rodzinie,
- w intencji Ojczyzny i świata, z prośbą
o miłosierdzie i pokój między narodami.

Uczestnikiem Wieczernika może być każdy wierny, kto:
- ma pragnienie żywej modlitwy we wspólnocie,
- szuka doświadczenia prawdziwej miłości i pokoju Bożego,
- chce wyrazić miłość ku Bogu poprzez ofiarowanie Mu siebie, swojego cierpienia i wynagradzanie za grzechy ludzkości popełniane w dzisiejszym świecie,
- gotów jest okazać miłość bliźniemu poprzez wyproszenie potrzebnych łask.

Dodano:  02.03.2015 r.  
linia

Zapal Światło Miłosierdzia

foto


























22 lutego 2015 / niedziela / będziemy obchodzić 84-tą rocznicę objawień, gdy w płockim klasztorze Sióstr Matki Miłosierdzia przy Starym Rynku 14, Św. s. Faustyna Kowalska otrzymała od Chrystusa Zmartwychwstałego prośbę o wymalowanie Jego Obrazu z podpisem JEZU, UFAM TOBIE !
Chcąc spopularyzować wiedzę o tym i kolejnych objawieniach, Krąg Czcicieli Miłosierdzia Bożego przy parafii, której duszpasterzami są salezjanie - św. Stanisława Kostki w Płocku zaprasza do udziału w akcji „Zapal Światło Miłosierdzia”.
Akcja polega na tym, aby symboliczne Światło Miłosierdzia zapalić 22 lutego w godz. 19.00-21.00 w oknach domów i mieszkań oraz przy przydrożnych krzyżach i kapliczkach. Płonące tego dnia światła przy krzyżach i kapliczkach niechaj staną się podziękowaniem za obecność krzyża – znaku i źródła miłosierdzia, w każdej przestrzeni publicznej.

************************************************************
Fragmenty Dzienniczka Św. s. M. Faustyny Kowalskiej
na temat Obrazu "Jezu, Ufam Tobie"

1931 rok, 22 lutego. Wieczorem, kiedy byłam w celi ujrzałam Pana Jezusa ubranego w szacie białej. Jedna ręka wzniesiona do błogosławieństwa, a druga dotykała szaty na piersiach. z uchylenia szaty na piersiach wychodziły dwa wielkie promienie, jeden czerwony, a drugi blady. W milczeniu wpatrywałam się w Pana. Dusza moja była przejęta bojaźnią, ale i radością wielką. Po chwili powiedział mi Jezus:Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz z podpisem: "Jezu, ufam Tobie". Pragnę, aby ten Obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie. (Dz.47)

Obiecuję, że dusza, która czcić będzie ten Obraz nie zginie. Obiecuję także już tu na ziemi zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi, a szczególnie w godzinie śmierci. Ja sam bronić będę ją jako Swej chwały. (Dz. 48)


Wilno, 26 X 1934 r. W piątek, kiedy szłam z wychowankami z ogrodu na kolację, było to dziesięć minut przed szóstą godziną,ujrzałam Pana Jezusa nad naszą kaplicą w takiej postaci, jako Go widziałam pierwszy raz. Takim, jakim jest namalowany na tym obrazie. Te dwa promienie, które wychodziły z Serca Jezusowego okrywały naszą kaplicę i infirmerię, a potem całe miasto i rozeszły się na cały świat. Trwało to może do czterech minut i znikło. (Dz. 87)

Jestem Królem Miłosierdzia. w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, pragnę, żeby był publicznie ten obraz wystawiony. Niedziela ta jest świętem Miłosierdzia. Przez Słowo Wcielone daję poznać przepaść Miłosierdzia Mojego. (Dz. 88)

Dziwnie się złożyło, jako Pan żądał, tak się stało, że pierwszą cześć, jaką obraz ten odebrał od tłumów - było to w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Przez trzy dni był ten obraz wystawiony na widok publiczny i odbierał cześć publiczną, ponieważ był umieszczony w Ostrej Bramie, w szczycie okna, dlatego było go widać z bardzo daleka. W Ostrej Bramie obchodzono uroczyście zakończenie Jubileuszu Odkupienia Świata - 1900-lecie od Męki Zbawiciela. Teraz widzę, że złączone jest Dzieło Odkupienia z Dziełem Miłosierdzia, którego żąda Pan. (Dz. 89)

Wilno 1934. Kiedy raz spowiednik kazał mi się zapytać Pana Jezusa, co oznaczają te dwa promienie, które są w tym obrazie - odpowiedziałam, że dobrze, zapytam się Pana. w czasie modlitwy usłyszałam te słowa wewnętrznie: Te dwa promienie oznaczają Krew i Wodę. Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia duszę, czerwony promień oznacza Krew, która jest życiem dusz... Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia mojego wówczas, kiedy konające serce moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga. Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia. (Dz. 299)

W pewnej chwili, kiedy byłam u tego malarza, który maluje ten obraz, i zobaczyłam, że nie jest tak piękny, jakim jest Jezus - zasmuciłam się tym bardzo, jednak ukryłam to w sercu głęboko. Kiedyśmy wyszły od tego malarza, matka przełożona została w mieście dla załatwienia różnych spraw, ja sama powróciłam do domu. Zaraz udałam się do kaplicy i napłakałam się bardzo. Rzekłam do Pana: Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś? - Wtem usłyszałam takie słowa: Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce mojej. (Dz. 313)

W pewnej chwili powiedział mi Jezus: Spojrzenie moje z tego obrazu jest takie jako spojrzenie z krzyża. (Dz. 326)

W pewnej chwili zapytał mnie spowiednik, jak ma być umieszczony ten napis, ponieważ to wszystko się nie mieści na tym obrazie. Odpowiedziałam, że się pomodlę i odpowiem na przyszły tydzień. Kiedy odeszłam od konfesjonału - i przechodząc koło Najświętszego Sakramentu - otrzymałam wewnętrzne zrozumienie, jak ma być ten napis. Jezus przypomniał, jako mi mówił pierwszy raz, to jest, że te trzy słowa muszą być uwidocznione. Słowa te są takie: Jezu, ufam Tobie. - Zrozumiałam, że Jezus pragnie, ażeby była umieszczona cała formułka, ale nie kładzie wyraźnego nakazu, jako na te trzy słowa. Podaję ludziom naczynie, z którym mają przychodzić po łaski do źródła miłosierdzia. Tym naczyniem jest ten obraz z podpisem: Jezu, ufam Tobie. (Dz. 327)

Wielki Piątek. O godzinie trzeciej po południu, kiedy weszłam do kaplicy, usłyszałam te słowa: Pragnę, żeby ten obraz był publicznie uczczony. - Wtem ujrzałam Pana Jezusa na krzyżu konającego i w ciężkich boleściach, i wyszły z Serca Jezusa te same dwa promienie, jakie są na tym obrazie. (Dz. 414)

Kiedy został wystawiony ten obraz, ujrzałam żywy ruch ręki Jezusa, który zakreślił duży znak krzyża. w ten sam dzień wieczorem, kiedy się położyłam do łóżka, ujrzałam, jak ten obraz szedł ponad miastem, a miasto to było założone siatką i sieciami. Kiedy Jezus przeszedł, przeciął wszystkie sieci, a w końcu zakreślił duży znak krzyża i znikł. I ujrzałam się otoczona mnóstwem postać złośliwych i pałających ku mnie wielką nienawiścią. Wychodziły różne groźby z ich ust, jednak żadna się nie dotknęła mnie. Po chwili znikło to zjawisko, lecz długo nie mogłam zasnąć. (Dz. 416)

26 IV. W piątek, kiedy byłam w Ostrej Bramie w czasie tych uroczystości, podczas których obraz ten został wystawiony, byłam na kazaniu, które mówił mój spowiednik; kazanie to było o miłosierdziu Bożym, było pierwsze, czego żądał tak dawno Pan Jezus. Kiedy zaczął mówić o tym wielkim Miłosierdziu Pańskim, obraz ten przybrał żywą postać i promienie te przenikały do serc ludzi zgromadzonych, jednak nie w równej mierze, jedni otrzymali więcej, a drudzy mniej. Radość wielka zalała duszę moją, widząc łaskę Boga. Wtem usłyszałam te słowa: Tyś świadkiem miłosierdzia mego, na wieki stać będziesz przed tronem moim, jako żywy świadek miłosierdzia mego. (Dz. 417)

Przez obraz ten udzielać będę wiele łask dla dusz, przeto niech ma przystęp wszelka dusza do niego. (Dz. 570)

28 XII [1936]. Dziś zaczęłam nowennę do Miłosierdzia Bożego. To jest w duchu przenoszę się przed ten obraz i odmawiam tę koronkę, której mnie nauczył Pan. W drugim dniu nowenny ujrzałam ten obraz, jakoby żywy obwieszony niezliczonymi wotami, i widziałam wielkie tłumy ludzi, którzy tu przychodzili i widziałam wiele z nich uszczęśliwionych. (Dz. 851)

Dziś ujrzałam chwałę Bożą, która płynie z obrazu tego. Wiele dusz doznaje łask, choć o nich głośno nie mówią. Choć różne są koleje jego Bóg otrzymuje chwałę przezeń, i wysiłki szatana, i złych ludzi rozbijają się i obracają w nicość. Mimo złości szatana, miłosierdzie Boże zatriumfuje nad całym światem i czczone będzie przez wszystkie dusze. (Dz. 1789)


Dodano:  21.02.2015 r.  
linia
[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7] [8] [9] [10] [11] [12] [13] [14] [15] [16] [17] [18] [19] [20] [21] [22] [23] [24] [25] [26] [27][28] [29] [30] [31] [32] [33] [34] [35] [36] [37] [38] [39] [40] [41] [42] [43]

Czytania na dziś



Sierpień 2017
Pon Wto Śro Cz Pią Sob Nie
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Osób on line: 3
Jesteś 62890 naszym gościem.

© Copyright Salezjanie Czerwińsk 2013-2017
© pphem
ww