en filmfilm film film
banner

Dokumenty

Czerwińsk we wspomnieniach Oskara Flatta

foto

BRZEGI WISŁY
OD WARSZAWY DO CIECHOCINKA,
Z DOPEŁNIAJĄCYM POGLĄDEM
NA PRZESTRZEŃ OD TORUNIA DO GDAŃSKA.
(PRZEWODNIK ŻEGLUGI PAROWEJ).
PRZEZ OSKARA FLATTA,
Z SZEŚCIOMA WIDOKAMI I DWIEMA MAPAMI.
WARSZAWA. W DRUKARNI GAZETY CODZIENNEJ.
ROK 1854. s. 24 - 31

Zdala już witają nas, na płaskiej wyniosłości czerwieniące mury, a z
pośród nich wystrzelające poważnie pod niebo dwie wieżyce. Z
dziwnie, rzewnem uczuciem zbliżam się do tego miejsca; ono taką
świętością, niby drugiej Częstochowy słowem do nas przemawia; ze
szczytu wież, zda mi się słyszę przebrzmiałe dzieje odległych, dziewięciu
jakich wieków — to Czerwińsk.
Może zaledwie słyszałeś o tej nazwie, ze
zdumieniem patrzysz na garstkę nędznych domów, kupiących się, niby
opuszczone sieroty, w koło wyniosłej świątyni, i pytasz, co
szczególnego przedstawiać może ta mieścina? Jeśli pytasz o dziś,
zamilczę, bo cóż powiem o miasteczku, liczącem zaledwo 700
mieszkańców, mieszczących się w 70 domkach? Dla Czerwińska
teraźniejszość jest przeszłością, a przeszłość teraźniejszością, bo
przeszłość, to wyraz jego bytu. Rzadko znaleźć miasteczko tak małe
jak Czerwińsk, z którém by się tyle dziejowych wiązało pamiątek.
Tłomaczy się to jednym słowem: alfą i omegą dziejowego znaczenia
Czerwińska, hieroglifem jego powagi, jest właśnie ta świątynia, której
szczyty zdala już biją w oczy.
Nim obejrzymy kościół, przypomnijmy historyę samego miasta.
Czerwińsk należy do tych miast starożytnych, których początku nie
dośledziły dotąd dzieje: początek istnienia jego bez żadnej wątpliwości
odnieść można do X wieku. W tym bowiem czasie, wybudowany być
musiał tutejszy zamek nad Wisłą, obszerny, warowny, z fossami i
wałem, dziś ledwo gruzami, co obok klasztoru sterczą, przypominający
ślady minionego bytu. Przy zamku wybudowano kościół, a sam zamek
obrócono na klasztor dla kanoników regularnych. Fundatorem kościoła
jest sławmy Piotr Dunin, hrabia na Skrzynnie r. 1117, z którego imieniem nie raz się jeszcze bliżéj, na kartach naszego opisu spotkamy.
On to także był założycielem tutejszego opactwa, do którego
Aleksander ze Szreńska Dołęga, biskup płocki, w początkach XI wieku,
kanoników reguły św. Augustyna wprowadził. Pierwszym opatem był
francuz Fakold. Szeroko po całym kraju rozlewająca się sława
Czerwińska, datuje wprawdzie dopiero od połowy XVII wieku, to jest od
cudownych objawów obrazu Najświętszéj Maryi Panny, ale już i w
poprzednich wiekach monarchowie polscy do Czerwińskiéj pielgrzymowali świątyni.
W r. 1410, na polach Czerwińska objawiało się pełne, zgiełkliwe życie
i wojenna wrzawa. To pułki Jagiełły ciągną na wyroczą przeciw
Krzyżakom wyprawę. Zarzucono most na Wiśle, przeprawiano wojsko,
które złączyło się z nadeszłemi pułkami Litwinów i Tatarów
Witoldowych, a Władysław tymczasem w świątyni na kolanach, przed
obrazem Bogarodzicy, błagał
o błogosławieństwo dla swego oręża. A każdy wódz, a każdy orężnik
podnosił też myśl do Boga, bo trzydniowe pod otwartem niebem
kazania wymownego Jakóba Kurdwanowskiego, biskupa płockiego,
dziwnie męztwem i wiarą każdą myśl natchnęły.
I niezadługo rozległ się grom zwycięztwa pod Grunwaldem. Nie
przepomniał Jagiełło dłużnej polskiéj Orędowniczce wdzięczności.
Pogromca Jungingena z Witoldem litewskim i Zygmuntem ruskim,
przybył do Czerwińska, podziękować Bogu za wybawienie kraju, a w
hołdzie wdzięczności złożył na ołtarzu bogate wotum i zawiesił hełm
swój druciany, w roku 1819 do Warszawy wywieziony.
Dwa razy jeszcze zbrojno, i zawsze z Witoldem, zwiedzał Jagiełło
Czerwiński kościół: drugą razą, 1422 r., na sejmie w polu odbytym,
zatwierdził tu i rozszerzył wszystkie prawa,nadania i przywileje koronne. Najważniejszym przecież był zjazd w Czerwińsku 1430 r. Już wtedy zachwiany i nadwątlony statut wiślicki,
obudzać zaczął obawy o pewność dalszego istnienia : tu więc Jagiełło
zgromadzonej szlachcie całość tego statutu zapewnił.
Wreszcie książęta Mazowieccy, Władysław i Bolesław, odbyli tu r.
1452 sejm, na którym ułatwili sprawy wewnętrznego interesu swoich
dzielnic.
Dynastya Wazów szczególnemi względami kościół Czerwiński
zaszczycała. Płynąc do Szwecyi w r. 1593, Zygmunt III wysiadł w
Czerwińsku, dla wprowadzenia na opactwo kardynała Jędrzeja
Batorego, biskupa warmińskiego, synowca króla Stefana. Oparł się
temu ówczesny opat, sędziwy Stanisław Falęcki, oparli się zakonnicy i
nie wprzód ulegli, aż towarzyszący królowi nuncyusz apostolski,
Malaspina, zagroził klątwą i oznajmił, że taka jest wola papieża.
Władysław IV, w chwilach fizycznéj swojéj niemocy, do Czerwińskiéj
Bogarodzicy kilkakrotnie się uciekał, błagając o ulgę i uzdrowienie.
Wotum jego, datowane na rok przed śmiercią, bo w r. 1647, dotąd
zawieszone jest w tutejszym kościele.
Nieszczęśliwy Jan Kazimierz, ubiegając się wraz z bratem swoim,
biskupem płockim, o koronę polską, kilkakrotnie w r. 1648 przybywał do
Czerwińska, wśród gorących modłów, powierzając losy wyboru i życia
swego, opiece Najświętszej Panny Czerwińskiéj. Zaraz po koronacyi, w
Styczniu 1649 r, znowu zastajemy Jana Kazimierza przed cudownym
obrazem. Tymczasem od wschodu zawrzała burza, Chmielnicki podniósł
czoło. W towarzystwie więc mężnej Ludwiki Gonzagi, przybywa Jan
Kazimierz po błogosławieństwo do Czerwińskiéj Protektorki; nim namaszczony, śmiało rusza w pole: zaszła wkrótce
krwawa pod Beresteczkiem rozprawa (1651), i widzimy jak Jan
Kazimierz tryumfujący, zdobyte na kozakach chorągwie, w hołdzie
przed Czerwińskim składa obrazem.

Za Augusta III Sasa, dobra opactwa Czerwińskiego, podzielone zostały
między dwa opactwa: komendatoryjne i klasztorne, ale nie był to równy
wcale podział, pierwszy dostał 2/3 części za tytuł, drugi 2/3 część i wszystkie
ciężary do godności opata przywiązane. Podział ten nastąpił z mocy
konkordatu, zawartego w r. 1736, między Tarłą wojewodą
sandomierskim, a Kamillem Paulucci, nuncyuszem Klemensa XII. Za
rządu Pruskiego, kompetencya ze skarbu zastąpiła odjęte klasztorowi
dobra. Wreszcie w roku 1819, bullą arcybiskupa i prymasa, Franciszka
Skarbka Malczewskiego, zgromadzenie kanoników regularnych
rozwiązane zostało, za opata Stanisława Długołęckiego, a zakonnice
reguły św. Norberta z Płocka, zajęły pozostały po suprymowanym
zakonie klasztor. Bibliotekę znaczną i archiwa, wcielono do głównej
biblioteki rządowej w Warszawie.
Treścią życia Czerwińska, osią, wkoło której wirują wszystkie jego pamiątki, jest kościół, a w nim obraz Bogarodzicy.
I nie mieliż jak w tęczę nadziei patrzeć weń bliżsi i dalsi mieszkańcy, nie mieliż z bliska i zdala spieszyć doń pobożni pątnicy, gdy tak widome łaski bożej zrządzenia, na głowach królów swoich widzieli? Jagiełło powstał z przed obrazu i śmiertelnie godzi w łono krzyżackiego zakonu; umierający Władysław Waza modli się do Bogarodzicy i odzyskuje zdrowie;
Jan Kazimierz uchyla czoła, i on nawet, wiecznie nieszczęśliwy? pod Beresteczkiem zbiera wawrzyny....

Więc z korném czołem wejdźmy do téj świątyni, tylu pamiątkami i
tylu poświęconej błogosławieństwy.
Kościół Czerwiński wybudowany jest z samego kamienia ciosowego,
i wyjąwszy koniecznych odnowień, został po dziś w tym samym
stanie, w jakim wyniósł go Piotr Dunin w pierwszych latach XII wieku.
Kolosalność i siła murów na długo jeszcze urągać będą potędze czasu.
Dwie wieże czworoboczne wieńczą świątynię, występującą przed oczy z
piękną, starożytną wystawą. Wewnątrz, śmiałe arkady mierzą nawę,
wspierającą się na dwóch szeregach kamiennej kolumnady. Ołtarz
wielki, oddzielnie sprowadzony został z Krakowa 1647 r. i odznacza się
piękną snycerską robotą. Uderza tam zaraz w oczy wspaniały obraz
Zwiastowania Bogarodzicy, pod któréj wezwaniem założono kościół.
Właściwém jednak Sanctissimum kościoła, całego Czerwińska i okolicy,
jest wielki ołtarz Najświętszéj Panny ze Zbawicielem na ręku,
trzymającej w jednej ręce berło, w drugiéj książkę złożoną. Bogate
suknie zdobią obraz, pokryty licznemi wotami. Jest to ów słynny,
cudotworny obraz Opiekunki i Orędowniczki całej okolicy. Oprócz
wielkiego ołtarza, dwie tu jeszcze znajdują się kaplice, Pana Jezusa
ukrzyżowanego i św. Antoniego. Ołtarzy zaś mniejszych jest sześć,
mianowicie: św. Ubalda, śś. Mikołaja i Jana Nepomucena, śś. Izydora i
Michała, św. Józefa, sś. Antoniego i Norberta, św. Barbary. Potężne i
ani śladu wielowiecznego istnienia swego nie noszące mury świątyni,
pokryte są mnóstwem obrazów, po większej części portretów. Z tych
sześć kolosalnych, zdobiących prezbiteryum i zawieszonych po nad
stallami, wyobrażają celniejsze ustępy z życia Najświętszéj Panny, jako
to, po jednej stronie: Niepokalane Poczęcie, Zaślubienie. Zwiastowanie
; po drugiéj zaś Ofiarowanie, Wniebowzięcie i Ukoronowanie. Czyjego pęzla jest piękny obraz w kaplicy Ukrzyżowanego Zbawiciela, dowiedzieć się nie mogłem.
Portretów olejnych liczny jest szereg; przyjrzyjmy się przynajmniéj
ważniejszym. Oto założyciel kanoników regularnych w Czerwińsku,
Aleksander Dołęga ze Szreńska, biskup płocki; to drugi syn
Krzywoustego, Bolesław Kędzierzawy, a dalej fundator 77 świątyń,
dzielny Piotr Dunin. Ta postać rycerska, to młody Henryk, czwarty z
synów Bolesława, liczebnik krucyaty, dalej szereg opatów, od
pierwszego Fakolda zacząwszy; to poważne, głęboką myślą
nacechowane oblicze, to Stanisław Hozyusz, uczony kardynał, biskup
warmiński, przewodniczący imieniem Piusa IV, na Soborze Trydenckim;
to dobry król Stanisław Leszczyński, to August III i Marya Józefa. Dalej
szereg mniéj ważnych portretów, mężczyzn i kobiet; a kończy tę galeryę
obraz historyczny, przedstawiający biskupa in potificalibus z mieczem w
ręku, ścigającego na czele polskiej jazdy, litewskich czy też pruskich
pogan. Gawarecki, pod groźną postawą prałata, odgaduje postać
Aleksandra Dołęgi ze Szreńska.
Z nagrobków uwagi godniejsze są: opata Jakóba Kula z Sobolów
zmar. 1538, w kaplicy św. Augustyna, i tamże grobowiec opata Jana
Lewickiego, zmar. 1555. W kaplicy św. Augustyna i w samym kościele,
znajduje się w posadzce kilka innych jeszcze płyt piaskowych z napisami,
ale już nieczytelnemi; może w tej liczbie znajduje się i grobowiec
Konrada II, księcia mazowieckiego, syna Ziemowita I, który w czasie najazdu Litwinów na zamek Jazdowski, poległszy bezpotomnie 1294 r.,
pochowany został w kościele tutejszym, według świadectw Długosza,
Bielskiego i Naruszewicza.
Wreszcie wspominają dzieje o świetném zwycięztwie nad Litwinami,
odniesioném pod Czerwińskiem w roku 1238 przez niejakiego Rościsława, który miał dać początek herbowi Pierzchała albo Roch.
Już zmierzchać zaczęło gdym skończył przegląd świątyni: zupełna
cisza panowała, zadumałem się właśnie nad nieczytelnemi grobowcami
w kaplicy św. Augustyna i zwolna idąc przez kościół, ku wyjściu się
zbliżałem, gdy uprzejme: ,,Laudetur Jesus Christus" ocknęło mnie z
zadumy. Spojrzałem, tuż koło mnie powstał z klęczek siwy zupełnie
staruszek w ubiorze pątnika i wraz zemną zabierał się do wyjścia. Tyle
poczciwéj szczerości odbijało się na téj świeżej jeszcze twarzy, w tem
jasném, błękitném oku, że spiesznie odpowiedziawszy uświęcone: „In
saccula saeculorum", wdałem się w gawędę ze staruszkiem.
— Pan z daleka przybywa?
— Z Warszawy, odparłem — a Jegomość?
— Z pod Bieżunia, łaskawy Panie.
— Mnie tu przywiodła chęć zapoznania téj świątyni, — ale cóż was,
staruszku, sprowadziło wte miéjsca?
— Wdzięczność; rzekł z rozjaśnionem obliczem.
Odpowiedź ta żywe obudziła we mnie zajęcie, usilnie więc
nalegałem na staruszka o bliższe jéj wyjaśnienie, a on też bez długiego
oporu rzecz rozpoczął.
— Mierną tylko po ojcu odziedziczyłem fortunkę, ale był
z łaski Boga w chacie i dla biednego kawałek chleba, żyd do
kieszeni nie zaglądał; poczciwa i przywiązana żona, panie
świeć nad jéj duszą, radaby każdą chmurkę z czoła mego zdmuchnąć, obdarzyła mnie dwojgiem dzieci aniołków; słowem panie, ja byłem szczęśliwy, tak szczęśliwy, jak nim być wolno
człowiekowi. — Ale i na mnie ciężkie nastały lata! bo komuż
panie wiek cały patrzéć w jasne niebo! Nieurodzaj dotknął
moją chudobę, a mnie ciężka powaliła choroba. Co przywiązanie i
poświęcenie czynić może, wszystko to dobra moja uczyniła żona, ale
daremnie; siły coraz wątlały, śmierć coraz wyraźniej stawała przed oczy:
a tu tak ciężko umierać, gdy w koło drobna dziatwa wyciąga rączęta,
wołając: ojcze nie porzucaj nas!
Umilkł na chwilę starzec, łzę otarł z oka i ciągnął dalej: — Na nieszczęście,
biedne mienie moje, pozbawione nadzoru, upadło zupełnie: czekała nędza
i sieroctwo. Ale odwrócił Bóg ten kielich odemnie; poczciwa moja
Marta, ujrzała we śnie i swego anioła stróża, który krzepiąc jej ducha
spojrzeniem nadziei, wskazał jéj zdala kościół, jakby mówiąc: „Tam, w
Czerwińsku!" Radością uniesiona żona, zrywa się, z całą wiarą modli się
do Bogarodzicy i opowiada mi senne swoje widzenie. I jam chciał
wierzyć. Za kilka dni bez wszelkiéj pomocy, siły moje tyle się
polepszyły, że mogłem się z żoną i dziatwą, spieniężywszy resztę
chudoby, wybrać w drogę do Czerwińska; cztery dni prawie jechaliśmy
one dziesięć mil, aż wreszcie stanąłem tu rano przed tą świątynią. Ledwo
otworzono kościół, zanieśli mnie przed ołtarz cudowny, i żona i dzieci
modliły się wkoło; ja nie wyraźnym jękiem modlitwę szeptałem. Wyszła
msza, ja coraz goręcej się modlę, i coraz mi lżej na sercu, lżej na głowie.
Jeszcze nieskończona msza, jam już powstał, panie, powstał sam, i
ściskam żonę, ściskam dzieci.
I biorąc mnie szybko za rękę, powiódł mnie przed wielki ołtarz:
— Tu wyzdrowiałem! zawołał łkając i odtąd panie, co rok o téj porze, aż
do śmierci mojej, pieszo pielgrzymić będę do Czerwińska, bo mi Bóg
widocznie błogosławił i chudoba się podniosła i synowie wychowali, a
poczciwa Marta nie wprzód oczy zamknęła, aż widziała swego syna na własnej zagrodzie, a drugi umarł daleko odemnie, ależ mojem błogosławieństwem. Dziwny zamęt myśli roił wtedy po mojej głowie: przed tym ołtarzem klęczał Jagiełło z Witoldem, klęczał Władysław Waza i nieszczęśliwy Jan Kazimierz,
obok Ludwiki: dziś klęczy rozrzewniony starzec z wdzięcznością i
czcią w sercu.
— Czy ci znana jest, szczęśliwy ojcze, historya cudownego
objawienia tego obrazu?
— Jażbym jéj nie znal ! sto razy usta moje opowiedziały ją na
chwałę Bogarodzicy.
— Ą więc i ja posłucham.
— Ten wielki obraz Przenajświętszéj Panny, malował, jak
słyszałem, niejaki Łukasz, malarz, rodem z Łowicza. Obraz ten
długo zachowany był w skarbcu, i dopiero po sprowadzeniu z Krakowa nowego ołtarza, wstawiono go weń. Aż wtem dnia 5 Sierpnia 1647 r., o godzinie 9 wieczorem, wielka jasność oblała wnętrze kościoła. Przerażeni kapłani weszli spiesznie do zamkniętego kościoła, i zastali wyniesione z również zamkniętej zakrystyi, siedm świec gorejących przed obrazem w wielkim ołtarzu, na
6 srebrnych lichtarzach i jednym mosiężnym, zupełnie nowym.
Przez dość długi czas zjawisko to było przedmiotem powszechnego podziwu i czci, aż dopiero gdy oddzielnie na ten cel wyznaczona kommissya potwierdziła rzeczywistość cudów, wtedy i Karol Ferdynand, biskup stolicy płockiej, powagą je
swoją zatwierdził. A od tego czasu, choć już i dawniej cudami
Czerwiński słynął kościół, bez stosunku powiększyła się liczba
pobożnych pielgrzymów spieszących w te mury.
I okazał mi wreszcie wielką dawną kopię obrazu Najświętszej Panny
z blachy miedzianej, z domieszczonym na dole opisem, który się
kończy wierszem:

„O gwiazdo z wschodu w zachód wchodząca,
Do Ciebie prośby swoje oddajem,
Tyś matką synów zgodnych w koronie
W księztwie Mazowsza cudy słynąca,
Niech w Twéj opiece, prosim, zostajem,
Zechciéj mieć dzieci w swojéj obronie."


Szczerze podziękowawszy memu przewodnikowi za chętne jego
objaśnienie, zapytałem czem się teraz trudni, co porabia w Bieżuniu?
— Co porabiam w Bieżuniu? oj widać obce panu nasze strony, kiedy nie znasz do dziś dnia pozostałego przysłowia:
Gdyby nie ryby i raki,
Zginęliby Bieżuniaki.
Ot rybki łowię i rybę sprzedaję, a u nas Wkra jeszcze wązka, nie taka jak
tam za Nowymdworem, gdzie do Narwi wpada; a tak człowiek przywykł
do téj wody, żem tu raz z Czerwińska umyślnie się wybrał zobaczyć,
gdzie to kończy się ta Wkra, co zdaje się umié na pamięć każdy dzień
mojego życia.
— Przyznam ci się, dobry mój przyjacielu, że pamięć moja nic mi o
przeszłości Bieżunia nie mówi, przerwałem z uśmiechem.
— A jednak ono założone przez wiernego sługę mazowieckich
panów, Jędrzeja z Golczewa; jednak tam urodził się Jędrzej Zamojski,
którego sławy w drugiéj połowie zeszłego wieku szukaj pan nie w samej
kanclerskiéj jego godności, ale między jego włościanami, których był
ojcem i dobroczyńcą, ale w cichej jego pracowni, gdzie o prawodawstwie
myślał.
I silnie ścisnąwszy mi rękę, wyszedł.
Ja wolno wyszedłem z kościoła i z wyniosłego wzgórza potoczyłem
okiem po nędznych domkach biednego Czerwińska, rozproszonego w koło kościoła. Sądziłem, że mi nic już do widzenia nie pozostaje, wtem przypomniałem sobie opowiadania miejscowe: na przeciwległym klasztorowi wzgórzu, na drugim końcu miasta, tam przed laty stał drugi kościół murowany, warowny: to była fara, rozebrana w.r. 1778. Dziś został ślad sklepień grobowych i garstka cegieł, a jako
widome znaki, dzwonnica i smętarz. Na nim znalazłem nagrobek Onufrego Bronikowskiego, zmarłego w r. 1833, ostatniego przeora Czerwińskiego.
Przypominam tu sobie piękną jeszcze jedne pamiątkę z dziejów
Czerwińska, w kronikach naszych przechowaną (* Kronika Bielskiego str. 281)
Nim przyłączono Mazowsze do korony, często tu odbywały się sądy.
Raz więc, gdy zasiadał tu Jędrzéj Ciołek, wojewoda mazowiecki, wytoczono sprawę
Jędrzeja Rzeszotki, ziemianina z Czerwińska, z Janem księciem
mazowieckim, o jakąś posiadłość ziemską. Sprawa Rzeszotki była jasna i
słuszna; mimo to jednak, wszyscy sędziowie oświadczyli się przeciw
niemu, przysądzając wieś księciu. Za prawdą obstawał jeden tylko wojewoda Jędrzej i nie dopuścił krzywdy niewinnego, choć szczycił się
łaskami księcia, i zaciętym Rzeszotki był nieprzyjacielem. Śliczny to
zabytek starodawnej cnoty, wymowniejszy od głośno-brzmiących
panegiryków.
Żegnam Czerwińsk; oko długo jeszcze ściga za niknącem w oddali
miastem, a myśl dłużej by jeszcze wieszać się chciała po wieżowych
szczytach, gdyby tu właśnie sama Wisła żywéj i szczególnéj nie zwracała
na siebie uwagi. Tu, za Czerwińskiem, chimeryczne dno Wisły
najniebezpieczniejsze, z powodu kamienistości, ukrytych zatorów i
mielizn. Ztąd pochodzi, że największa część smutnych wypadków, zdarzających się z tratwami, galarami lub berlinkami szybującemi po Wiśle, przypada właśnie
naprzeciw Czerwińska.W ścisłym związku z tém niebezpieczeństwem żeglugi, zostają te oto dwa statki przy Warszawskim brzegu, odmienną swoją budową w
oczy wpadające. To rządowe statki mechaniczne, mające na celu
usuwanie z koryta Wisły zawad, spław i żeglugę tamujących.
Nieodżałowanéj pamięci Feliks Pancer, pomysłami swemi zaszczyt
inżynieryi krajowej przynoszący, rzucił pierwszy myśl wybudowania
tego rodzaju statków, przewidując i słusznie, w dalszém ich
upowszechnieniu, wielkie dla żeglugi dobrodziejstwa. W roku więc
1842 stanęły pierwsze statki, które jednak w r. 1850 zniszczone zosłały
przez silne parcie lodów zatorowych. Korzystne rezultata, osiągnięte
w ciągu owego ośmiolecia, skłoniły naczelną w kraju władzę
inżynierską, do wybudowania nowych, dotąd istniejących statków,
których wartość wynosić może około 8,000 rs. Grłównemi czynnikami
działawczemi na tych statkach są: 4 windy żelazne, dźwignia i kozioł,
które łącznie wywiązują ogromną siłę 1,700 centnarów. Na
oczyszczonej po koniec 1853 r. przestrzeni Wisły od Warszawy do
Bieniewa, wynoszącej 73 wiorst, wydobyto w ogóle za pośrednictwem
tych statków, (których utrzymanie roczne kosztuje do 5,000 rs.), 12,172
zawałów, w téj liczbie: 4,629 drzewnych, a 6,660 kamiennych, nadto
883 pali po dwóch mostach, naprzeciw Warszawy istniejących: jeden
pierwotny, wprost ulicy Mostowej, drugi czasowy, wprost dzisiejszéj
cytadeli Aleksandrowskiej wybudowany. Dla przykładu nadmieniamy,
że jeden z kamieni, przez te statki pod Wyszogrodem wydobytych,
miał 30 stóp długości, 26 szerokości, a 16 grubości.
Niezaprzeczenie więc i powszechnie uznawane są usługi, jakie wyświadczają statki mechaniczne dla żeglugi wiślanéj; najżywiéj
zaś udogodnienie to uczuwa Dyrekcya Ubezpieczeń, w zmniejszeniu
strat, jakie ponoszą stowarzyszeni przy spławie zboża i drzewa i
Zarząd żeglugi parowéj. Powiększenie liczby tego rodzaju statków,
choćby lżejszych i tańszych, odpowiedziałoby zapewne w całéj
rozciągłości życzeniom możliwego zabezpieczenia żeglugi parowej po
Wiśle. Pozostałyby wtenczas tylko niedogodności, jakie nastręcza
niestała natura dna wiślanego, tworzącego częste piaski i mielizny,
tem niebezpieczniejsze, że niestałe, lecz ruchome i zbyt łatwo
przenośne.
Jednocześnie w miarę niknącego za mną widoku, wynurza się
przedemną inny, wspaniały krajobraz. Na górzystém wybrzeżu piętrzy
się miasto, z pośród którego kilka wystrzela wieżyc. Piękny to zdała
widok. Na wysokiéj górze, czyli raczéj na kilku wzgórzach rozdartych i
poszarpanych osiadło miasto, a jeden też zwłaszcza wąwóz śmiało
wspiera się klinem w samo jego serce. Za zbliżeniem się, obraz traci
wiele z pierwszego uroku, bo narzucone na brzegu wyniosłe wzgórza
obdarte, świecą wydmą piaszczytą, jakby nagiemi kośćmi. A czoła tych
gór , porasta rój domków i klitek, jakby grzybów pasożytnych. Rzadko
tylko gdzie wyjrzy obszerniejsza budowla okazalszém czołem. To
Wyszogród, Visogrodia, inaczéj Hohenburgiem zwany; jest to nazwa
względna do Czerwińska, który uważany był za gród niższy, czyli
mniejszy.

/Oskar Flatt urodził się 6 listopada 1822 w Siedlcach – polski krajoznawca, autor wielu opracowań z zakresu historii, geografii, etnografii i statystyki. Zm. † 3 września 1872 w Warszawie. Pochowany na cmentarzu ewangelicko-augsburskim przy ul. Młynarskiej w Warszawie./

Czytania na dziś


Nowości

Wizyta modlitewna O. Johna Baptista Bashobora w Sanktuarium Maryjnym w Czerwińsku nad Wisłą.
15 listopada 2017 roku /środa/ podczas cotygodniowej nowenny ku czci Matki Bożej Pocieszenia, odwiedził niespodziewanie nasze Sanktuarium Maryjne O. John Baptist Bashobora, ugandyjski kapłan-charyzmatyk znany z niezwykłych uzdolnień: ...
more

Dodano:  15.11.2017 r.  

Nocne czuwanie młodych w Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia w Czerwińsku nad Wisłą 08.12.2017 r.
08 grudnia 2017 roku od godziny 20.00 Sanktuarium Matki Bożej Pocieszenia, którego duszpasterzami są Salezjanie Ks. Bosko, pragnie zaprosić na cykliczne już spotkanie ludzi młodych (15+) wraz z duszpasterzami i wychowawcami w ...
more

Dodano:  14.11.2017 r.  

Listopad 2017
Pon Wto Śro Cz Pią Sob Nie
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Osób on line: 6
Jesteś 67758 naszym gościem.

© Copyright Salezjanie Czerwińsk 2013-2017
© pphem
ww